• Wpisów: 378
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:06
  • Licznik odwiedzin: 37 788 / 2612 dni
 
wiosennaa
 
Nadszedł mój dzień.Wstałam przed 10.Od razu na wejściu miałam zaśpiewane 'Sto lat'od rodziców i prezent.Czułam,że dziś się coś wydarzy,ale nie wiedziałam czy coś dobrego czy nie dobrego.Żyłam tym co ma być.Ogarnęłam się w miarę i poszłam do Darii,gdzie była również Kasia.
-Cześć osiemnastko!-krzyknęła Kasia.
-Szesnastka.-zaśmiałam się.
-Ej ja mam siedemnaście.
-Rocznikowo.-zaśmiałyśmy się z Darią.
-Dobra dobra i jak gotowa na imprezę?
-No pewnie.Szkoda tylko,że chłopaków nie będzie.-posmutniałam.
-Na pewno Harry już wysłał dla ciebie prezent.-dodała Daria.
-Jak tam maleństwo?-dotknęłam jej brzucha.
-Kopie troszkę..
-A właśnie wiesz już co będzie?-zapytała Kasia.
-Nie jeszcze nie..na razie nie chce wiedzieć.Pod koniec chce się dowiedzieć.
-No i słusznie.-dodałam po czym usiadłyśmy na łóżku w Darii pokoju rozmawiając i się śmiejąc.Dochodziła już 14,więc postanowiłam pójść do siebie,bo zostały mi tylko cztery godziny do wyjścia.

(oczami Kasi)
Dziś była osiemnastka Ewy.Tryskała energią,ale z Darią wiedziałyśmy,że w środku jej jest przykro,że chłopaków nie będzie.My z Darią wiedziałyśmy o czymś czego ona nie wiedziała.Chyba pierwszy raz w życiu,w naszej przyjaźni.
Ubrałam się w niebieską sukienkę do tego pod kolor buty i dodatki,czarny żakiet,włosy miałam upięte w nieogarnięty koczek.Wzięłam telefon i prezent dla Ewy i poszłam po Darię,która była ubrana w ciążową żółtą tunikę,leginsy,płaszczyk,botki,a włosy miała upięte w warkocz.
-Domyśla się?-zapytała.
-Nie.Gdyby się domyślała już by pytała.
-W sumie.
-Gdzie Krzysztof?
-Będzie na miejscu.-z Ewy klatki wyszedł jej brat.
-Cześć dziewczyny.
-Cześć.
-Wsiadać.-otworzył nam drzwi do jego niebieskiego pasata.Po chwili zjawiła się Ewa.Miała na sobie kremową sukienkę bez ramiączek,pod kolor szpilki i kopertówkę,czarny żakiet i od tego srebrne dodatki,a włosy miała spięte w koczek.
-No wyglądasz świetnie.-skomentowałam.
-I kto to mówi.-spojrzała na nas,po czym wybuchłyśmy śmiechem.Po 40 minutach znalazłyśmy się pod klubem.Weszłyśmy do niego,a wszyscy zaczęli śpiewać Ewie 'Sto lat'.Od razu się popłakała.Na salę wjechał tort na którym była piłka od siatkówki i napis 'Marzenia się spełniają i ja w to wierzę.'.Zaczęła się zabawa w trakcie której Ewa dostawała prezenty.

(oczami Ewy)
Impreza była świetna.Nie była ona na sto osób,ale ok.60 było.Brakowało mi tylko pięciu wspaniałych chłopaków.Nagle światła wszystkie zgasły,jakby prądu nie było.Nagle usłyszałam znaną mi melodię i na scenie zabłysnęły światła.Na scenę wyszło moich pięciu chłopaków śpiewając Wat Makes You Beautiful.Byłam cholernie szczęśliwa.
-Ewa..zapraszamy na scenę.-usłyszałam Liama.Weszłam na nią wtedy kiedy śpiewali'Na na na..'
-Baby You light up my world
like nobody else
the way that you flip your hair
gets me overwhelmed
but when you smile at the ground
it ain't hard to tell
You don't know oh oh
You don't know, You're beautiful!-zaśpiewał dla mnie solo Harry.Na koniec piosenki pocałował mnie i szepnął'Kocham Cię.'Wszyscy zaczęli bić brawa i gwizdać.Zeszliśmy ze sceny i wtedy przywitałam się z resztą.
-Mówiliście,że macie występ?
-No dla ciebie.-zaśmiał się Niall.
-Jesteście kochani.-przytuliłam ich wszystkich.
-Muszę wam coś ogłosić.-zaczął Zayn.
-Co się stało?-już zauważyłam przerażenie w oczach Kasi.
-Jestem zdrowy!Wyleczony!-krzyknął na co wszyscy zrobiliśmy wielkiego przytulańca.Kasia się popłakała ze szczęścia wtulając w Zayna.
Ciągle tańczyłam z Harrym,ale co chwila zamieniał się z nim a to Louis a to Niall.Daria chodziła z aparatem i wszystkim robiła zdjęcia,a za nią chodził Krzysiek.Pilnował jej jak oczka w głowie.Kasia tańczyła ciągle z Zaynem,Paulina z Louisem,Liam z Doniyą,Niall zabrał mojemu tacie kamerę i wszystko filmował no i oczywiście przystawki podjadał.Impreza była świetna.

(oczami Darii)
Wszystko tak szybko przychodziło i odchodziło.Czas biegł jakby nie chciał się zatrzymać.Po osiemnastce Ewy dla mnie czas o wiele szybciej biegł.Mój brzuch był coraz większy,co dwa tygodnie jeździłam na badania.Dziewczyny pomagały mi do wakacji,bo potem wyjechały na całe dwa miesiące do Londynu.Termin porodu miałam na 20 września.Bałam się,że coś pójdzie nie tak,że może mi coś być.To było straszne.Krzysiek przyjechał do mnie na wakacje na dwa tygodnie,potem nie widziałam go tydzień,bo pracował.Odkładaliśmy pieniądze dla dziecka.Pojechałam do niego w sierpniu,by nie słuchać rodziców który jeszcze mieli do mnie pretensje.
-To jak dowiemy się co będzie?-zapytał mnie kiedy leżeliśmy na łóżku wtuleni w siebie.
-To dopiero za dwa tygodnie.
-Chce żeby był chłopczyk.
-Chcieć a móc kochanie.-pokazałam mu język.
-Ej no.
-Chce dziewczynkę.
-Najpierw chłopczyk potem dziewczynka.
-Obrócisz dwa razy?
-No ba.-pocałował mnie na co wybuchliśmy śmiechem.Cały dzień oglądaliśmy filmy i zajmowaliśmy się sobą.Wieczorem umówiłam się z dziewczynami na skype.
-Cześć.-krzyknęły,a ja poczułam w brzuchu kopnięcie.
-Maleństwo tez wam mówi cześć.-zaśmiałam się.
-A właśnie co będzie?-zapytała Kasia.
-Za dwa tygodnie się dowiemy.-zaśmiał się Krzysiek.
-A co chcecie mieć?-dopytywała.
-Pewnie,że chłopczyka.-dodał szybko Krzysiek.
-Cicho!Nie.-odpowiedziałam.
-Ale ja chce go nauczyć grać w piłkę,będzie taki jak tatuś.
-Chyba śnisz.On będzie śpiewał!Tak jak Justin.
-O boże..
-Hahah..widać jaka zgodność.-zaśmiały się dziewczyny.
-Zaraz wracam.-powiedział Krzysiek i wyszedł z pokoju.
-A co u was?
-A świetnie!-krzyknęły.
-Ale wy opalone.
-No ba,jak codziennie się chodzi po Londynie,a wczoraj wróciliśmy z nad morza.-wyjaśniła Kasia.
-Ewa co się nie odzywasz?
-Odzywam.Co tam szykuje Krzysztof?
-Nie wiem,może poszedł robić kolację.-wzruszyłam ramionami.
-Aż miło na nich patrzeć nie.-skomentowała Kasia.
-Wiadome,że pasują do siebie.-dodała Ewa.
-Ej ja tu jestem.-przypomniałam im.-A gdzie wasi chłopcy?
-Grają w salonie.
-Paulina jest z wami?
-Pojechali dziś do Hiszpanii.-wyjaśniła Kasia.-A Ewa z Harrym lecą jutro na Hawaje!-krzyknęła.
-A wy do Paryża.-pokazała język Kasi.
-No to widzę,że macie świetne wakacje.
-Przecież ty też?
-Leżenie ciągle i jedzenie dobre..-nagle drzwi od pokoju się otworzyły i wszedł Krzysiek.Przyniósł nam sałatkę,która zrobił.
-Krzysztof jak dbasz o Darię!-odezwała się Ewa.
-Co jak dbam?-pokazał sałatkę.
-Czemu ciągle w domu siedzicie?
-Bo nie chce by się przemęczała.-zaśmiałam się i wzięłam widelcem sałatę i jakiś składnik.Moją uwagę przykuło coś świecącego.Wyjęłam to i moim oczom ukazał się srebrny pierścionek i małym brylantem.Spojrzałam na Krzyśka,który się uśmiechał:
-Nie mogłem wymyśleć nic innego więc tak wyszło,a po za tym mamy świadków.-pokazał na laptopa czyli Kasię i Ewę.-Zostaniesz moją żoną?
-Aaaaaa!-usłyszałam krzyk dziewczyn.
-Tak!-rzuciłam mu się na szyję całując.
-To kiedy ślub?-zapytała Kasia.
-W następnym roku.-zaśmiałam się.Byłam cholernie szczęśliwa.

(oczami Kasi)
Na naszych oczach Krzysiek oświadczył się Darii.Dość oryginalny sposób.Widać było,że są szczęśliwi.
Dziś leciałam z Zaynem do Paryż,naszego kochanego Paryża.Od 8 rano nie spałam,a samolot mieliśmy o 17.Zaczęłam się pakować,a Zayn spał w najlepsze.
-Co ty robisz?-usłyszałam jego zaspany głos.
-Pakuję się.-uśmiechnęłam się podchodząc do łóżka.
-A która godzina?
-Dochodzi 9.
-Zwariowałaś mamy jeszcze 8 godzin do wylotu.-złapał mnie i przyciągnął do siebie.
-Walizka sama się nie spakuję.-wyjaśniłam mu.
-Możesz to zrobić później.
-Później to będziemy sobą zajęci.-pocałowałam go.-Kochanie.-szturchnęłam go.
-Daj spać.-mruknął w poduszkę.
-Dobra jak nie chcesz wstać łagodnie to wstaniesz siłą.-poszłam do łazienki i wróciłam z kubkiem zimnej wody.Wylałam mu tą wodę,a on od razu wstał na równe nogi.
-Kasia!-spojrzał na mnie i biegł w moja stronę.Śmiałam się jak wariatka.W końcu mnie złapał i zaczął gilgotać.
-Zayn dość nie!-krzyczałam śmiejąc się.
-Przeproś.
-Twoja mina bez cenna.-śmiałam się dalej.-Przepraszam.-przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam namiętnie.
__
Taki troszkę dłuższy :)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków