• Wpisów:387
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:06
  • Licznik odwiedzin:37 617 / 2583 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zostałam wyróżniona przez: http://magdalenaa96.pinger.pl/
Zabawa polega na tym, żeby dodać 7 faktów o sobie i nominować 7 kolejnych osób ja nie będę nominowała 7 osób bo tylu teraz nie znam na pingerze
*Mam 2 braci*
*Moja przyjaciółka jest dla mnie jak siostra*
*Jestem Directioner*
*Jestem Mayniac*
*Jestem Sheeranator*
*Jestem Simpsoner*
*Uwielbiam opowiadania*

WYRÓŻNIAM
http://kingulisia.pinger.pl/
http://kiniek1234.pinger.pl/
http://karolka121295.pinger.pl/
http://magdalenaa96.pinger.pl/
http://silviaa.pinger.pl/

  • awatar Gość: ło jacie ło chłolera ty ej ales ty tu karynia szok i beka ale przede wszystkim wstyd. WSTYD i niesmak ten blog :(
  • awatar Gość: ale toto był obleśny, nudny i żenujący blog :) A najgorszy jest WSTYD za tego bloga fujjjjjj :((( Ciekawe czy już wyrosłaś z tego karyniarstwa?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Śmierć jest spokojna, łatwa.
Życie jest trudniejsze.*

(oczami Harrego)
3 minuty zmieniły moje życie o 360 stopni. Utracić osobę,która się kocha nad życie i chce się spędzić całe życie. Teraz to straciło sens.
Pogrzeb odbył się w Polsce. Wszyscy przeżywali jej odejście,a zwłaszcza ja. Chyba każdy to widział. Kiedy jej trumna zanurzyła się w podziemiu nie mogłem znieść tego widoku i zamknąłem oczy,by przypomnieć sobie nasze wspaniałe te szczęśliwe chwile. Teraz już zostają tylko wspomnienia i nic więcej.
Kiedy powróciłem do Anglii postanowiłem zamknąć się w swoim świecie i wyjechałem do mojego rodzinnego miasta. Nie miałem na nic ochoty. Wszystko dla mnie było bez sensowne.
Słuchałem Moments przeglądając notebooka Ewy. Natknąłem się na pewien folder o nazwie 'Pamiętnik'.Otworzyłem go i zacząłem czytać. Było tam wszystko od momentu,kiedy się poznaliśmy.

Gdybyśmy mogli żyć tak jeszcze przez jeden dzień
Gdybyśmy tylko mogli cofnąć czas
Wiesz, że będę 
Twoim życiem, twoim głosem, twoim powodem dobycia
Miłość i serce 
Oddychają dla tego momentu
Gdy znajdę słowa by powiedzieć
Zanim mnie dziś opuścisz..
Przeczytałem jej ostatni wpis w pamiętniku i momentalnie łzy pojawiły się na mojej twarzy. Gdyby tylko wiedziała jak trafnie dobrała fragment do sytuacji. Chciałem by tu była ze mną. Żebyśmy leżeli na tym łóżku i planowali przyszłość. Niestety Bóg za szybko mi ją odebrał.

____________
* cytat pochodzi z filmu "Zmierzch"
Więc całe opowiadanie dobiegło końca. Tak jak zapowiadałam nie ma Happy endu. Rozważałam zmianę do ostatniej chwili jednak nie potrafiłam się przekonać do tego pomysły, oraz jestem świadoma tego, że gdybym nie uśmierciła Ewy to nie potrafiłabym zostawić tego opowiadania bo to właśnie z nią utożsamiałam się. Anyway. Tym smutnym akcentem kończę przygodę z Ewą, Kasią i Darią... chłopaków jednak nie zostawiam Pisząc ostatnie zdania po prostu się pobeczałam jak głupia. Myślę, że nie wynika to tylko ze śmierci Ewy. Kończę przygodę z tymi niezwykłymi dziewczynami, które pokochałam jak siostry i często mam nadzieję, że kiedyś spotkam takie osoby na swojej drodze.
Przejdźmy teraz do konkretów.
Dziękuję, że wytrwałyście ze mną tyle czasu
Dziękuję, że przeczytałyście to do końca. ♥
Dziękuję, że nie odeszłyście mimo że nie dotrzymywałam terminów.♥
Dziękuję, że zawsze mnie komplementowałyście mimo że nie każdy rozdział był dobry. ♥
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa.♥
Dziękuję, że nie pozwoliłyście mi odejść w kryzysowych sytuacjach. ♥
Dziękuję za tyle odwiedzin mojego bloga.(7061!!!!!!!!!!)♥
Dziękuję, że nigdy nie skrytykowałyście.♥
Dziękuję, że dałyście mi sens pisania.♥
Dziękuję za to że po prostu jesteście.♥
Dziękuję, że mnie nie zostawiłyście.♥
Dziękuję za całokształt.♥
Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna. ♥
♥ DZIĘKUJĘ ♥

Chciałabym poprosić was by każdy kto przeczytał ten epilog go skomentował
Bardzo mnie ciekawi ilu was jest



xoxo W.
  • awatar Kiniuśśśś: łał :( jesteś po prostuu Boska <3 i te twoje opowiadania :* grrrr. :D można sie poryczeć :( oj , ty nie dziękuj to my dziękujemy za tee wspaniałe opowiadania które mogłyśmy czytać :* <3 SUPERRR ... <3
  • awatar nando's™: Z gory przepraszam za brak polskich znakow, ale pisze z komorki. Wiedzialam, ze to wywrze na mnie spore emocje, ale nie az takie. Placze do komorki, zaczelam spiewac moments i po prostu sie pobeczalam, reszta tak jak ty. Mam nadzieje, ze bedziesz pisac nastepne. Kocham cie xxxxx
  • awatar Bless Skarbie ♥: @just smile.♥: och co do nowego opowiadania jak na razie odsyłam Cię tu : http://myotherstoryabout1d.blogspot.com/ . Teraz będę się zajmowała tym opowiadaniem a później... kto wie ! Co do historii Ewy i pozostałych to koncepcja pojawiła się w mojej głowie już mega dawno ale dopiero jakiś czas temu zaczęłam ją przelewać na słowa, które tu napisałam... szczerze mówiąc to nie liczyłam nawet na to że ktoś będzie to czytał więc wydaje mi się, że to ja powinnam podziękować Tobie i wszystkim z to że chciałyście/liście poznać tą historię, która "wykluła" się w mojej głowie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Zanim zaczniecie czytać włączcie sobie Moments!





Usiedliśmy wszyscy w sali w której leżała Ewa.Była podłączona do różnych maszyn,była cała blada.Chciałam się uszczypnąć i otworzyć oczy i widzieć znów ją szczęśliwą w objęciach Harrego.Wtedy była taka szczęśliwa pełna życia,a teraz leży w szpitalu.Lekarz powiedział,że powinna się obudzić.Wierzyłam w to i modliłam się by tak było.

(oczami Darii)
Kiedy dowiedziałam się,że Ewa jest w szpitalu i może się nie wybudzić było to dla mnie szokiem.Chciałam tam polecieć,lecz niestety nie mogliśmy.Za drogie bilety.Codziennie dzwoniłam i pisałam do Kasi,pytając czy się obudziła i w jakim jest stanie.Czułam,że tracimy ją znów.Nie mogłam uwierzyć,że los właśnie ją tak potraktował.Wyobrażam sobie co Harry czuję.Przecież wyznaczyli datę ślubu,mieli założyć rodzinę.Ewa nie może teraz tak po prostu odejść.Dołowałam się filmikami, zdjęciami które razem robiłyśmy.Przypominałam sobie jak chciałam,bym ja z Krzyśkiem się zobaczyła.Zawsze wierzyła,że nam się uda no i tak było. Jesteśmy ze sobą,mamy dwójkę wspaniałych dzieci i jesteśmy szczęśliwi.Mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze i wyjdzie z tego cało.

(oczami Kasi)
Całe to czekanie mnie przerażało coraz bardziej.Harry nie odstępował jej na krok,nawet nie chciał jechać do domu się przebrać i odświeżyć.Trzymał ją za rękę i płakał mówiąc do niej jak bardzo ją kocha i żeby go nie opuszczała.Raz nawet śpiewał jej Gotte Be you.Popłakałam się przy tym.Siedzieliśmy wszyscy w sali,kiedy wszedł lekarz:
-Coś już wiadome?-zerwał się z krzesła Louis.
-Czy wiedzieliście,że Ewa jest w ciąży?-popatrzyliśmy na siebie i na Harrego.
-W ciąży?-zapytałam.
-Tak..była w ciąży,kiedy miała wypadek..i zemdlała..Niestety poroniła przez ten wypadek.-odpowiedział patrząc na nas.Po moich policzkach zleciały łzy,a Gemma wybiegła z sali.Po raz drugi Ewa straciła dziecko.Dziecko jej i Harrego.Harry się załamał,płakał jeszcze bardziej.
-Jest jakaś dobra wiadomość?-zapytał Zayn.
-Niestety..trzeba czekać..-wyszedł z sali.Poszłam na korytarz gdzie siedziała Gemma.Przytuliłam ją:
-Ona musi żyć!Ona jest potrzebna nam,a przede wszystkim Harremu..-wybełkotała.
-Wiem..miejmy nadzieję.
-Lekarza!-krzyknął Louis wybiegając z sali. Weszłyśmy do sali,a wszystkie urządzenia zaczęły piszczeć.
-Ewa!Proszę nie!!!Obudź się!Ja tu czekam na ciebie!-krzyczał Harry.Do sali wbiegł lekarz,robił jej masaż serca.
-Niech pan coś zrobi!Ona musi żyć!Ona jest moim życiem!!!-krzyczał nadal Styles.Nagle urządzenie pokazujące bicie serca pokazało prostą linię.Schowałam twarz w ramie Zayna i płakałam.
-NIE!!!To jakiś sen!Proszę obudźcie mnie!!!Nie tylko nie ona!Czemu nie ja!!!-słyszałam krzyki Harrego.-Ona musi żyć!!!
-Harry ona..-usłyszałam Nialla.
-Nie ona, żyje!!! Ona się z nas śmieje!Ja to wiem..
-Jej już nie ma.-wyszeptał Louis.
-Nieee!!
-Czas zgonu 16:54.-powiedział lekarz.To było straszne.Nie mogłam w to uwierzyć,że nigdy już nie zobaczę mojej przyjaciółki.
-Kocham cię!I zawsze będziesz moją Ewą,Ewą Styles! - krzyknął Harry całując jej usta.Nie mogłam znieść tego widoku jak lekarz odpina ją od wszystkich urządzeń.Wyszłam z tego pomieszczenia i usiadłam pod ścianą gorzko płacząc.To był jak koszmar z którego żadne z nas nie mogło się wybudzić.Te całe 3 minuty,całe 3 durne minuty.Czemu ona?!Krzyczałam w myślach.Niestety czasu nie da się cofnąć.
_______________
wiem, wiem... miał być wczoraj ale nie miałam dostępu do laptopa no i stało się... Ewa umarła. Więc nie ma happy endu... jeszcze dziś wieczorem dodam Epilog
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-Czy ty Zayn Javadd Malik bierzesz sobie Katarzynę Sz za żonę?-zapytał ksiądz.
-Tak.
-Czy ty Katarzyno Sz bierzesz sobie Zayna Javadda Malik za męża?
-Tak.-złożyliśmy sobie słowa przysięgi.W końcu odbył się nasz ślub i mogłam śmiało powiedzieć,że jestem pani Malik.Był koniec września,a początek października.Czyli w zaledwie dwa miesiące Ewa zorganizowała nam ślub w naszym miasteczku.Wszyscy się na nim znaleźli Daria z Krzyśkiem i bliźniakami,Liam z Doniyą z Williamem,Louis z Pauliną z Amelią,Niall z Gemmą i Weroniką,oraz Ewa z Harrym.W końcu cieszyłam się,że oni są razem.
Wyszliśmy z kościoła,przed którym goście składali nam życzenia,po czym ruszyliśmy na salę weselna.Wszyscy świetnie się bawili.
-No państwo Malik.-podeszła do nas Ewa.
-Cześć przyszła pani Styles.-zaśmiałam się.
-I jak tam?-doszedł Harry.
-Jak widać dobrze.-przybił piątkę Zaynowi.
-To od nas prezent.-podała nam kopertę Ewa.Otworzyłam ją,a w niej znajdował się bilet na Majorkę,na podróż poślubną.Uściskałam ją,po czym odeszli,a przyszli do nas Daria z Krzyśkiem.

(oczami Darii)
W końcu Kasia z Zaynem wzięli ślub,na który tak bardzo wszyscy czekali.Wszyscy świetnie się bawili.Tańczyli,pili i rozmawiali.Jak to na weselach bywa.Na oczepinach Ewa złapała welon,a Harry muszkę.
-Szykuje się wesele!-krzyknął Lou poklepując Harrego po ramieniu.
-Przyszli państwo Styles!-zaśmiałam się z Kasią.
-Wypijmy za przyszłych nowożeńców!-wzniósł toast Niall.
Impreza trwała do 5 nad ranem. Wszyscy porozchodzili się do swoich domów.

(oczami Ewy)
Minęły trzy tygodnie od ślubu Kasi i Zayna. Byliśmy już w Londynie,a państwo Malik wygrzewali się na słonecznej Majorce.Louis z Pauliną byli u jego rodziny,Liam z Doniyą u jej rodziny,a Niall z Gemmą pojechali do Irlandii.Zostałam sama z Harrym.
-To kiedy weźmiemy ślub?-zapytał kiedy robiliśmy kolację w kuchni.
-A co ci tak śpieszno?
-No wiesz chce się doczekać dzieci nie?
-Oj kochanie spokojnie.
-No,ale wyznaczmy może jakąś konkretna datę.
-13 lipca.
-Lipca?
-Nie pasuje.-zmierzyłam go wzrokiem.Wzruszyła ramionami i coś szukał w telefonie.
-Kochanie czy ty masz kalendarz w głowie?
-Czemu?
-Ponieważ,to jest sobota.
-No widzisz jaka ja zdolna jestem.-zaśmiałam się i pocałowałam go.
-Czyli 13 lipca.-przytulił mnie i wystukał coś w telefon.

Właśnie szliśmy z Harrym na spacer po Hayde Parku.Odwiedzić nasze miejsce.Nagle zaczął padać deszcz.Oczywiście Londyńska pogoda zawsze robi psikusy.Biegliśmy na przystanek śmiejąc się.Przebiegaliśmy przez ulicę i poczułam,że zdarzy się coś niedobrego.Harry pobiegł pierwszy,a ja za nim przy czym zrobiło mi się słabo i nagle poczułam jak odlatuję.

(oczami Kasi)
Kiedy odebrałam telefon od Pauliny mało co nie zemdlałam,kiedy wypowiedziała:
-Ewa jest w szpitalu!-po moich policzkach kapały łzy.Znów mam stracić przyjaciółkę,nie nie może tak być.
-Zayn przebukuj bilet!-krzyknęłam przez łzy.
-Co się stało?!
-Ewa jest w szpitalu!-odruchowo wzięłam nasze walizki i pakowałam do niej rzecz,płacząc.Napisałam SMS-a do Darii i tweeta na TT.Zayn przekupił bilet do Londynu za godzinę.
Dotarliśmy do szpitala migiem.
-Gdzie ona jest?!Co z nią?!-krzyknęłam wbiegając na korytarz,na którym byli przyjaciele.
-Wszystko będzie dobrze.-przytuliła się do mnie Paulina.
-Co się w ogóle stało?-płakałam.
-Potrącił ją samochód,bo zemdlała.-wyjaśnił Lou.Spojrzałam w stronę Harrego,który płakał pod drzwiami sali.Podeszłam do niego i kucnęłam:
-Wyjdzie z tego.-przytuliłam ją.
-Lekarze mówią,że musiałby stać się cud..-szepnął Lou.Nie mogłam w to uwierzyć.Siedzieliśmy wszyscy na korytarzy,płakaliśmy i obejmowaliśmy się nawzajem.Pod wieczór przyjechał Liam z Doniyą,następnego dnia Niall z Gemmą,a Daria z Krzyśkiem nie mogli przylecieć.
Siedzieliśmy pod tą salą jak na szpilkach.
-Jest szansa,że się wybudzi?-zapytałam lekarza.
-Musimy mieć nadzieję..
-Możemy do niej wejść?-zapytała Gemma.
-Tak proszę.-uchylił drzwi od sali i odszedł.
  • awatar nando's™: A TERAZ EWA SIE NIE OBUDZI A HARRY POPEŁNI SAMOBÓJSTQO! #KingaWróżka
  • awatar just smile.♥: O ja! ale się porobiło, już sie boje co wymyśliłaś, zwłaszcza, że mówiłaś że bez happy endu...
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: Taaakie buty! No to ciekawe czy przeżyje xD Super odcinek:* szkoda, że już zaraz koniec..:(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nagle usłyszałam,że ktoś wchodzi do domu.Po czym usłyszałyśmy znajomy mi głos:
-Cześć mamo.-w moich oczach pojawiły się łzy.Tak bardzo tęskniłam za tym głosem.Tak bardzo chciałam do niego pobiec przytulić i pocałować. Serce mi biło co raz szybciej:
-Spokojnie..-wyszeptała Anne trzymając mnie za rękę. Cała drżałam. Podeszłam do okna w kuchni.
-Jesteś?-usłyszałam znów jego głos.
-Cześć kochanie.-odpowiedziała mu Anne.
-Nie wiedziałem,że masz gościa?
-Mamy...
-My?-usłyszałam w jego głosie nutkę wahania.-Ewa...-usłyszałam jego niedosłyszalny głos. Odwróciłam się i przede mną znajdował się on. Dokładnie taki sam,jakiego kochałam,jakiego widziałam go po raz ostatni. Oboje staliśmy patrząc na siebie z niedowierzaniem. Widziałam w jego oczach łzy w moich też były. Zamknęłam oczy pozwalając łzą spłynąć po policzku. Otwierając je poczułam czyjś oddech. Był to on stał ode mnie milimetr może trochę więcej,ale na tyle bym znów poczuła jego oddech i perfumy.
-Wróciłaś..-rozłożył ręce by mnie przytulić. Poczułam jego uścisk. Rozpłakałam się. Nie wiem ile staliśmy,ale wystarczająco długo. Po chwili odepchnęłam go od siebie,przypominając sobie,że mnie zdradził:
-Co się stało?
-Nie myśl,że zapomniałam...-wyszeptałam.
-Ewa daj mi wytłumaczyć wszystko..-założyłam ręce na piersi patrząc na niego. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do salonu. Usiedliśmy na przeciwko siebie:
-To była jedna wielka pomyła,jeszcze kiedy nie wprowadziłaś się do nas,poszedłem na imprezę tam poznałem ją,byłem pod wpływem alkoholu,zrobiłem to z nią,groziła że powie tobie i się ukrywaliśmy. Byłem przez nią szantażowany i niby była ze mną w ciąży,ale nie był bo to sobie wymyśliła. Była pod wpływem prochów i trafiła do więzienia. Uwierz mi kiedy zobaczyłem co zrobiłaś z naszym pokojem,kiedy zobaczyłem krew,robiłem wszystko!-zaczął płakać.-Popadłem w depresję,nie odzywałem się do nikogo,ciągle tutaj siedziałem,po roku wróciłem na stałe do Londynu,ale było mi ciężko. Niby się uśmiechałem,ale kiedy byłem sam płakałem..-wziął mnie za rękę.-Wiedziałem,że wrócisz,ale czy mi wybaczysz to pewnie nie?-spojrzałam w jego zapłakane oczy. Miały w sobie tyle nadziei,tęsknoty,miłości,cierpienia.
-Wyjechałam do Nowego Yorku,ponieważ moje pismo mnie wysłało na szkolenie,ale chciałam tam zostać i zostałam na dwa lata. Teraz przeniosłam się znów do Londynu,ponieważ miałam dość i ciągnęło mnie tutaj. Miałam nie pokazywać wam się na oczy,ale nie mogłam wytrzymać..-westchnęłam.
-Przepraszam.-wyszeptał. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na niego wtulając.

(oczami Kasi)
Ciągle zastanawiałam się,gdzie Ewa pojechała i czemu nie mogła być z nami na grillu?Zapytam jej się dziś. Właśnie z dziewczynami wysiadałyśmy z samochodu,które zaparkowała Gemma na parkingu przy centrum handlowym.
-Jak dobrze,ze wróciła.-powtarzałam.
-Też się cieszymy,może w końcu weźmiecie ślub.-szturchnęła mnie Paulina. No tak ciągle odkładałam termin ślubu,ponieważ chciałam żeby Ewa na nim była i była moją świadkową.
-Tak,też tak myślę.
-To kiedy?-zaśmiała się Gemma.
-Jak Kasia ma planować ślub to zejdzie jej z pół roku.-usłyszałam roześmianą Ewę. Przywitałyśmy się z nią i zaśmiałyśmy się.
-Jakie pół roku.
-Dobra zdasz się na mnie?-popatrzyła na mnie.
-Niech będzie.-skinęłam głową i ruszyliśmy do galerii. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu roześmiane. Dawno nie widziałam tak radosnej Ewy.
-Powiesz nam czemu wyjechałaś?-zapytała Gemma. Ewa opowiedziała nam po czym dodała:
-Byłam w ciąży...
-Co?!-krzyknęłyśmy wszystkie.
-Ale poroniłam..
-Jak to z kim?!-wycedziła Paulina.
-Z Harrym..
-O boże.-skomentowałyśmy. Od razu ją przytuliłam. Po godzinie wróciłyśmy do domu,a Ewa do swojego mieszkania. Miała je sprzedać i się jeszcze dziś wprowadzić do nas.
______________
TADAM w terminie przynajmniej

do jutra Słoneczka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie mogłam w to uwierzyć,że ukochany mojej przyjaciółki zrobi coś takiego. Znienawidziłam go. Chciałam za wszelką cenę odnaleźć Ewę,ale nic z tego.Zmieniła numer telefonu,na TT i na fejsie nie odpisywała. Zmieniła się,a ja się o nią bałam.
Czas mijał strasznie szybko. Pod koniec sierpnia przyszedł na świat syn Liama i Doniy William,w listopadzie Louis z Pauliną brali ślub.W święta Zayn oświadczył mi się.Niall z Gemmą postanowili wziąć ślub.Od Harrego trzymaliśmy się z daleka zwłaszcza ja.Wiedziałam,że nie jest z tą dziewczyną,bo go wykorzystywała i nie była z nim w ciąży.Chodził załamany i podtruty.Ma za swoje.Były walentynki.Postanowiliśmy spędzić ten dzień z Zaynem w naszym ukochanym mieście Paryżu.

(oczami Ewy)
Wszystko się zmieniło odkąd wyprowadziłam się z Londynu.Nowy York jest wielki miastem,dwa razy takim jak Londyn.Ludzie tutaj nie patrzyli na przeszłość,zawsze gdzieś gonili. Przyzwyczaiłam się do tutejszego świata. Byłam znaną modelką i główną naczelną pisma w którym od roku pracuję. Wymazałam ze swojego życia tamto życie. Jeszcze w lipcu poszłam tutaj na badania i okazało się,że jestem w ciąży z Harrym. Niestety poroniłam,ponieważ zbyt duże przemęczenie,loty z NY do LA czy też w inny zakamarek Ameryki robił swoje. Przez dwa miesiące nie mogłam dojść po tym,ale udało się. Niestety nie udało się wymazać wszystkiego związanego z moimi przyjaciółmi. Ciągle odwiedzałam ich na TT czy też na facebooku. Jedynie z kim utrzymywałam kontakt to była Anne,mama Harrego. Była już u mnie kilka razy,bo ją zaprosiłam i lubię jej towarzystwo. Opowiadała mi co moich przyjaciół słychać,co się dzieje z każdym i że Harry jest załamany. Niestety ja nie chciałam tam wracać,ale brakowało mi ich wszystkich.

(oczami Kasi)
Spacerowaliśmy właśnie uliczkami Paryża z Zaynem.
-Kochanie wszystko gra?
-Minęło 7 miesięcy odkąd jej nie widzę..
-Nie wiem jak cię mam pocieszyć?
-Chce znów,żeby z nami była,żeby wróciła i wciąż była moją przyjaciółką.
-Na pewno wróci,pewnie musi wszystko uporządkować,wiesz kariera,życie..
-Zayn!7 miesięcy?
-Wiem,że to długo,ale to jej decyzja.-przytulił mnie mocniej i pocałował w czoło. Westchnęłam cicho i szliśmy dalej. Moją uwagę przykuł plakat,który wisiał na słupie ogłoszeń. Znajdowała się na nim Ewa i reklamowała swoje pismo. Nic się nie zmieniła. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Wieczorem Zayn zabierał mnie na kolację pod gwiazdami. Byłam ciekawa co wymyślił. Ubrałam czerwoną sukienkę,do tego żakiet,płaszcz i kozaki.
-Gotowa?-uśmiechnął się.
-Jak widać.-przytuliłam się do niego. Poszliśmy na plac gdzie znajdowała się wieża Eiffela. Wjechaliśmy windą na samą górę. Kiedy drzwi się otworzyły myślałam,że śnię. Moim oczom ukazał się niewielki stoli na dwie osoby,świeczki,czerwone róże. To wszystko wyglądało tak wspaniale,tak romantycznie. Zasiedliśmy do stolika na którym znajdowała się pizza. Zasiedliśmy do wspólnej kolacji.
-Jesteś niesamowity.
-Wiesz,że zrobię dla ciebie wszystko.
-Nie trzeba wszystkiego.-podszedł do mnie i uklęknął.
-Walentynko kochana czy wjedziesz za mnie?-wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko w którym był mały srebrny pierścionek.
-Zayn...tak!-przytuliłam się do niego płacząc. Włożył mi pierścionek na palec i mnie pocałować.To były najlepsze Walentynki pod słońcem. Zjedliśmy kolacje,chwile postaliśmy jeszcze na oświetlone miasto i poszliśmy do hotelu. Zaczęliśmy się namiętnie całować,po czyn zdejmowaliśmy swoje ubrania. Całował mnie po szyi,czułam jaka staję się gorąca. Oboje tego chcieliśmy.

(oczami Darii)
Były już Walentynki. To wszystko trwało tak szybko. Przeprowadziłam się do Krzyśka do Krakowa z dzieciakami i tam mieszkaliśmy. Mieliśmy przeprowadzić się nad morze,ale to dopiero w maju. Z reszta było nam obojętne gdzie się przeprowadzimy i tak będziemy razem. Filip z Emilką z dnia na dzień rośli i czułam jakbym ja się starzała. W końcu mieli już rok i 5 miesięcy.
Dzisiejszy dzień mieliśmy spędzić w Krakowie,zostawiliśmy dzieci pod opieką rodziców Krzyśka i pojechaliśmy. Zamówił nam stolik w włoskiej restauracja.
-Walentynko ty moja.
-Chcesz mi coś powiedzieć?
-Że cię kocham.-pocałował mnie,a kelner przyniósł nam zamówione spaghetti i wino. Byłam przy nim jak zawsze szczęśliwa.

(oczami Ewy)
Minęło pół roku. Główna redakcja musiała się przenieść,a nowym miejscem była siedziba w Londynie. Tam wszystko zaczęłam i muszę do tego wrócić. Właśnie wysiadałam na lotnisku. Oczywiście na swoim Twitterze poinformowałam,że wracam do Londynu. To chyba był mój błąd,bo teraz moi starzy przyjaciele,będą chcieli,żebym do nich wróciła. Uśmiechnęłam się wsiadając do taksówki,która zawiozła mnie centrum Londynu,gdzie w nowym apartamentowcu miałam swoje mieszkanie. Zawiozłam tam rzeczy i się rozpakowałam. Chwile zastanawiałam się co będę robić,aż w końcu pomyślałam,że pojadę do nich. W końcu ciągle na TT pisali miom jest dla ciebie otwarty. Przyjedź kiedy tylko chcesz.
Wsiadłam do swojego czarnego Mitsubishi i pojechałam w miejsce dobrze mi znane. Zaparowałam pod schodami i wbiegłam po nich śmiejąc się. Chwilę zastanawiałam się czy zapukać,ale w końcu mieszkałam w tym domu. Nacisnęłam klamkę i otworzyłam drzwi. Od razu usłyszałam krzyk z kuchni:
-Gdzie są moje zapasy marchewek?!-ten głos poznałabym wszędzie i jeżeli mowa o marchewkach.
-Debilu,weź dobrze poszukaj!-usłyszałam Nialla.W salonie słyszałam śmiech dzieci i rozmowy Gemmy z Pauliną.Po chwili ze schodów ktoś zaczął zbiegać:
-Niall zrób...-była to moja przyjaciółka.Kiedy mnie zobaczyła stanęła,a po chwili rzuciła się na mnie krzycząc moje imię.Nim się obejrzałam w holu był Louis,Niall,Gemma i Paulina.Rzucili się na mnie robią wielkiego przytulańca:
-Zaraz będzie ze mnie naleśnik.-zaśmiałam się.
-Na reszcie!-krzyknął mi do ucha Horan.
-Gdzie cię wcięło?-dopytywała Gemma.
-Odpowiadaj jak cię pytają!-krzyknął śmiejąc się Louis.
-Marchewkowy!-pokazałam mu język.
-Ooo! Jak ja się za tym stęskniłem!-przytulił mnie. Nagle koło nich zjawiły się dwie małe dziewczynki i chłopiec.
-A co to za maleństwa?-zapytałam kucając.
-Amelia.-powiedziała Paulina wskazując na dziewczynkę z warkoczykami.
-Weronika.-pokazała blondynkę Gemma.
-I William syn Liama i Doniyi.-pokazał na chłopca Niall.
-Słodziaki.-przytuliłam trójkę.
-Co to za zbiorowisko?-ze schodów zszedł Zayn.
-Cześć szwagier!-krzyknęłam,przy czym pojawił się i mnie przytulił.
-Wróciła..-szepnęła Kasia z uśmiechem na twarzy.
-Wróciłam,ale wróciłam bo moje biuro się tu przeniosło.-ruszyliśmy do salonu.
-Ale do nas też?-popatrzył na mnie Lou.
-Odwiedziłam was tak.
-Ej nie!Masz się wprowadzić!-oburzyła się Gemma.
-No proszę was,nie dość,że wy mieszkanie i macie dzieci to jeszcze ja.
-Jesteś częścią naszej paczki!-krzyknął Horan.
-Przemyśle to.No dobra to kiedy ślub?-spojrzałam na Kasię i Zayna.
-Jak wróciłaś to masz być świadkową.-zaśmiała się Kasia.
-Niech ci będzie.
-A widziałaś się z Harrym?-zapytał cicho Lou.Pozostawiłam to bez odpowiedzi.
-Dobra lecę,muszę zrobić zakupy bo mam nowe mieszkanie i tak..
-Wprowadź się!-krzyknęła Kasia,Paulina i Gemma.
-Powiedziałam przemyślę. Jutro zakupy?-popatrzyłam na dziewczyny,które kiwnęły głowami na tak.
-Wpadnij wieczorem.-dodał Zayn.
-Robimy grilla.-dołączył się Niall.
-O 20.-dodał jeszcze Lou.
-Jasne. Do zobaczenia.-wyszłam w pośpiechu. Wsiadłam do samochodu i odjechałam.

(oczami Kasi)
Na reszcie wróciła. Czułam jakby część szczęścia wróciło. Drzwi od domu znów się otworzyły:
-Zapomniałaś czegoś?-zapytał odruchowo Lou śmiejąc się.
-Ja nie?-usłyszeliśmy głos Harrego.
-O to ty..Widziałeś się ?-zapytała Gemma.
-Z kim?
-Z Darią i Krzyśkiem.-odpowiedziałam szybko patrząc na wszystkich.
-A co oni robią w Londynie?
-Przyjechali nas odwiedzić.-odpowiedział Niall. Harry wzruszył ramionami i poszedł do siebie do pokoju. Po 20 minutach dostałam SMS-a od Ewy: Nie dam rady przyjechać na grilla,muszę jechać w jedno miejsce.
Co cóż,ale jutro widzimy się na zakupach.
-Jadę do mamy.-krzyknął Harry opuszczając dom.

(oczami Ewy)
Byłam właśnie w drodze do Anne. Stęskniłam się za nią,po za tym obiecałam,że jak tylko przyjadę pojadę do niej. Nie myślałam o czym czy on tam będzie czy nie. Po prostu tam pojechałam. Drzwi otworzyła mi Anne:
-Ewa!-przytuliła mnie od razu.
-Cześć Anne.-przytuliła ją.
-Jaka niespodzianka. Wchodź.-weszłam do środka,kierując się do salonu. Ten dom też znałam na pamięć.
-Przenieśli moją siedzibę tutaj do Londynu więc wróciłam. A to dla ciebie.-podałam jej mały pakunek.
-Dziękuję. Siadaj. Co się napijesz?
-Woda.
-Może wino?
-Oj Anne rozpijesz mnie.-zaśmiałyśmy się obie.
-Opowiadaj co u ciebie?-ruszyła do kuchni.
-A nic ciekawego. W sumie to praca,dom,praca dom..-poszłam za nią. Długo rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się. Na razie nie poruszała tematu Harrego.
___________________
Wiem wiem... miał być już w zeszłym tygodniu, ale moja wena zaczęła bawić się ze mną w chowanego i napisałam już wszyyyystkie rozdziały ale nie potrafiłam ich złączyć w jedną całość z tym co było... mam nadzieję, że jakoś to wyjdzie Opowiadanie nie kończy się happy endem... jak każde moje... na pocieszenie dodam że zostały nam jeszcze 3 rozdziały + Epilog do końca opowiadania wszystko już napisane. więc...
25.03.2013r - rozdział 46
26.03.2013r - rozdział 47
27.03.2013r - rozdział 48
28.03.2013r - EPILOG
Postaram się dotrzymać terminów ( wszystko zależy od dostępu do laptopa). Po zakończeniu tego opowiadania spinam poślady i w końcu dodam 2 rozdział na http://myotherstoryabout1d.blogspot.com/ Dziękuję wam że dałyście mi możliwość pisania tego opowiadania no a wszelkie podziękowania i inne przynudzania dodam wraz z epilogiem

xoxo W.

EDIT:
CHCIAŁAM WAM GORĄCO PODZIĘKOWAĆ ZA 7000 WYŚWIETLEŃ *-* KOCHAM WAS
  • awatar nando's™: Wiola... Powiedz że nikt nie umrze... :c Ja nie chce :c No weź... :c Jejku, świetny rozdział <3
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: Źle się skończy..? ;( o matko.. ale mam nadzieje, że nie bardzo źle.. znaczy Ewa nie musi być z Harrym, ale niech nikt nie umiera xD nie zabijaj!:P Czekam na następny <3 Ooo który będzie już niedługo, jak miło :) :)
  • awatar just smile.♥: bez HAPPY ENDU? ; ( szkoda. ale czekam na kolejne:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-No zobacz tatuśku.-usłyszałam Kasię.
-Jak słodko razem wyglądacie.-skomentowała Ewa.Otworzyła oczy i zobaczyłam koło siebie Krzyśka trzymającego maleństwo w ramionach,a drugie trzymała Ewa.
-Jak się czujesz?-zapytał Krzysiek.
-Jak się mają dzieci?
-No tak pytanie na pytanie.-zaśmiała się Kasia.
-Mamuśka lepiej trzymaj.-podała mi Ewa dziecko.-To jak nazwiesz swojego synka?Nie mów,że Justin.
-Filip.-uśmiechnęłam się trzymając w ramionach mojego syna.
-A córeczkę?-spojrzała Kasia na Krzyśka.
-Emilka-uśmiechnął się.
-A kiedy ślub?-wypaliła Kasia,na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Dopiero się dzieci urodziły,a ty już o ślubie mówisz.-szturchnęła ją Ewa.
-W grudniu.-odpowiedział Krzysiek.
-Jak to w grudniu?-zdziwiłam się.
-Po twojej osiemnastce.
-Kościelny czy cywilny?-dopytywała Kasia.
-Cywilny.-znów odpowiedział Krzysiek.
-Nie ustaliliśmy jeszcze nic.-odpowiedziałam.
-Ale ja już ustaliłem,po co czekać?
-Zgadam się.-krzyknęła Kasia.
-My wychodzimy.-pociągnęła za rękę Kasi Ewa.
-Krzysiek czy ty na prawdę tego chcesz?
-A ty nie chcesz?
-Chce,ale tak szybko.
-A czemu chcesz czekać?Od dawna zbieram pieniądze na wesele,już gadałem z naszymi rodzicami i moimi i twoimi więc jest dobrze.
-Jesteś kochany.-pocałowałam go.

(oczami Ewy)
W końcu Daria z Krzyśkiem są rodzicami.Jak to ładnie brzmi i wygląda.Od razu kiedy lekarz podał Emilke Krzyśkowi miał w oczach łzy.Coś czuję,że córka będzie tatusia,a syn mamusi.Już zaplanowali ślub,a właściwie Krzysiek.W końcu będą szczęśliwą rodziną.
Był już 1 października.Codziennie przychodziłam do Darii pomagając jej z bliźniakami,ponieważ Krzysiek był w Krakowie.Dziś były 17-ste urodziny Kasi.Robiliśmy jej imprezę niespodziankę.Daria wzięła ją na spacer z maluchami,a ja wraz z chłopakami,Doniyą,Pauliną i Gemmą przygotowywałyśmy jej dom na imprezę.Dochodziła już 17,więc napisał do Darii,by już przyszły.Po 15 minutach usłyszałyśmy jak wchodzą do domu.

(oczami Kasi)
W całym domu było ciemno.Weszłam z Darią do mojego pokoju zapalając światło.Na biurko stały rożne przekąski,picia,na podłodze były balony,przy lampie i na ścianach wisiały serpentyny,a na firance widniał napis'Happy Birthday Kasia!'.
-Sto lat sto lat..-usłyszałam za sobą.Stali chłopaki,Doniya,Paulina i Gemma.Ewa trzymała tort,który miał naszej całej gromadki zdjęcie z napisem'17-stka Kasi'.
-Pomyśl życzenie.-uśmiechnęła się Ewa.Mam już chyba wszystko,wspaniałą rodzinę,kochającego mnie chłopaka i cudownych przyjaciół. Pomyślałam życzenie i zdmuchnęłam wszystkie świeczki.Po kolei wszyscy składali mi życzenia,na końcu mój wspaniały chłopak:
-Co ja mam ci kochanie życzyć?
-Hmm..nie wiem.
-Spełnienia marzeń i żebyś się nie zmieniła.-pocałował mnie dając mi prezent,którym był bukiet róż i mały prezent w torebce.Wszyscy świetnie się bawili.Ewą z Harrym zajmowali się dziećmi Darii i Krzyśka,a oni zajmowali się sobą,Niall wyjadał wszystkie przekąski i tańczył z Gemmą,Louis wygłupiał się i tańczył z Pauliną,Liam siedział z Doniyą,a ja tańczyłam z Zaynem.Impreza była świetna jak i atmosfera oraz osoby.

(oczami Darii)
Nadszedł mój dzień,nasz.9 grudnia zarazem moje 18-ste urodziny,jak i ślub,który brałam z Krzyśkiem.Od samego rana nie spałam.Byłam kłębkiem nerwów.Chodziłam od pokoju do pokoju,co chwila sprawdzałam co u dzieci.Co chwila pisałam SMS-y do Krzyśka,Kasi i Ewy.Ślub miał odbyć się w naszym kościele.Świadkiem miał być Zayn z Kasią.
-Usiądź w końcu.-szturchnęła mną Kasia.
-A jak powie nie.
-Kto powiedział nie?!-wychyliła się Paulina zza drzwi do mojego pokoju.
-Daria gada głupoty.-usłyszałam Ewę z salonu,w którym siedziała z maluchami.
-Boję się.-usiadłam na łóżku.
-Nie dość,że macie wspaniałe dzieci to ty jeszcze się boisz czy powie tak czy nie?Przecież oświadczył ci się tak?-słyszałam Ewę,po czym się zaśmiałam.
-Dobra szykujemy się!-zaklaskała w dłonie Kasia.Ewa zrobiła mi makijarz,a Paulina fryzurę.Po 40 minutach byłyśmy gotowe.Miałam na sobie białą sukienkę bez ramiączek za kolano do tego,buty na obcasie, rajtuzy,podwiązka,biały żakiet,na to miałam mieć biały płaszcz,do tego srebrne dodatki,włosy ułożone w kłosa i lekki makijarz.Kasia miała na sobie kremowo-różową sukienkę wiązaną na szyi do kolan,do tego srebrne buty na obcasie,czarny żakiet i na to czarny płaszcz i czarna kopertówka na ramię,złote dodatki,włosy w kok i lekki makijarz.Paulina miała na sobie turkusową sukienkę na ramiączka,do tego pod kolor buty,dodatki,żakiet i szary płaszcz.Ewa miała na sobie fioletową sukienkę bez ramiączek do tego pod kolor buty,kopertówkę,czarny żakiet i płaszcz.
O 17:40 przyjechał po mnie Krzysiek z Zaynem.Ruszyliśmy do kościoła czarnym BMW-u,którym prowadził Niall.Dziećmi zajmowała się Ewa z Harrym.Kościół był wypełniony naszymi rodzinami i przyjaciółmi.Po uroczystości ruszyliśmy na salę weselną,gdzie odbywało się wesele.Mój mąż wszystkiego dopilnował.Zatańczyliśmy nasz pierwszy taniec i zaczęła się zabawa.

(oczami Ewy)
-Do twarzy ci z nimi.-zaśmiał się Harry.
-A co chciałbyś takie,kochane,małe?
-Chciałbym,wychowałbym je na gwiazdy.
-Gwiazdo ty moja.-pocałowałam go.
-Zmiana.-usłyszałam Kasię,która szła do nas z Zaynem.
-Nowożeńcy was przysłali?Na zmianę warty?-zaśmiałam się.
-Chcą byście potańczyli.-odpowiedział Zayn.Ruszyłam więc z moim ukochanym na parkiet.Spotkaliśmy tam Darię z Krzyśkiem i Louisa z Pauliną.Wesele było świetnie.Przed 24 opuściłam z Harrym imprezę,ponieważ musieliśmy zawieść bliźniaki spać i zostać z nimi.Od razu wykąpałam je i przewinęłam.Momentalnie usnęły.Przebrałam się w piżamę i poszłam do Harrego,który był w salonie oglądał telewizje.Przysiadłam się do niego tuląc:
-Mówiłeś prawdę,że chciałbyś mieć takie małe?
-No,a czemu miałbym nie mówić prawdy?
-No nie wiem.
-Chciałbym i tylko z tobą.-pocałował mnie. Usnęliśmy chyba ok.2.

(oczami Kasi)
Następnego dnia obudziłam się w objęciach moje ukochanego w moim pokoju.
-Dzień dobry kochanie.-usłyszałam z jego ust.
-Hej.-uśmiechnęłam się i pocałował go.
-Jak się spało?
-Dobrze,a która godzina?
-Już 14.
-Co?!
-No trochę pospaliśmy.-trochę od 5 do 14 to trochę?No,ale warto było.Kiedy Ewa z Harrym poszli odbyły się oczepiny.Kwiatki złapała Doniya,a muszkę Liam.To się zgadzało,bo w styczniu mają wziąć ślub.Wesele trwało do 4 nad ranem.Daria z Krzyśkiem spali w hotelu,koło sali weselnej,Paulina,Louis,Niall i Gemma u Ewy,bo jej rodziców nie było,a Doniya,Liam,Zayn i ja u mnie.Zastanawiałam się jak się Niall czuję,bo zjadł chyba większość to co było na stołach,a Louis wyjadał same marchewki i dużo spożył alkoholu.

(oczami Ewy)
Czas leciał jak oszalały.Nie dawno był ślub Darii i Krzyśka,a już jestem po maturze i wyprowadzam się na stałe do Londynu.Kasia miała jeszcze rok przed sobą,by skończyć szkołę,Daria nie skończyła szkoły i wyprowadziła się z bliźniakami do Krzyśka,on za to skończył szkołę.Liam z Doniyą są po ślubie i za dwa miesiące będą mieć synka,Louis oświadczył się Paulinie i planują ślub na listopad.Niall za to jest szczęśliwy z Gemmą i planuje zaręczyny w których mam mu pomóc.Z Harrym jestem szczęśliwa,brzmi to banalnie.Niestety nie układa nam się jak kilka miesięcy temu.Dostałam pracę w branży modelarskiej,czyli jestem modelką i pracuję w piśmie'Za wysokie obcasy'.Dostałam tę pracę na początku roku i się świetnie spisuję,mam wyjechać do Nowego Yorku na szkolenie,które potrwa pół roku.Nikt o tym nie wiem i nie chce,żeby ktoś wiedział.
Siedziałam właśnie na ogrodzie z notebookiem i załatwiałam parę rzeczy na wyjazd.Louis,Paulina,Niall,Gemma i Harry kąpali się w basenie.Kasia z Zaynem siedzieli na tarasie zajmując się sobą.Nagle telefon Harrego zaczął dzwonić:
-Harry twój telefon!-krzyknęłam,po czym znalazła się koło mnie.
-Lecę,pa.-pocałował mnie w policzek i wyszedł.Nie zastanawiałam się gdzie idzie.
-Ewa..-usłyszałam głos Kasi,która się znalazła koło mnie.
-Co jest?-powiedziałam zachrypiałym głosem,a po policzkach poleciały mi łzy.
-Co się z wami dzieje?
-Co ma się dziać?
-On wychodzi,ty go o nic nie pytasz,całuję cię w policzek,nie zachowujecie się tak jak wcześniej.Ewa?
-Jestem zajęta pracą,on widocznie też ma ważne powody by wychodzić.
-Nie interesujesz się tym?
-Idę do siebie.-wstałam.
-Ewa..odpowiedz.-pociągnęła mnie za rękę.
-Ał to boli.-syknęłam przez zęby.Przyjaciółka odwróciła moją rękę na której miałam blizny.
-Ewa!-krzyknęła.Zabrałam rękę.
-To nic.-szepnęłam i wbiegłam z płaczem do domu kierując się do mojego pokoju,którego dzielę z Harrym.Zamknęłam drzwi na klucz i oparłam się o drzwi płacząc.Zapomniałam już jak to jest na prawdę uśmiechać,nie na niby,ale na prawdę.Czułam od miesiąca,że nasze szczęście uciekło,ta atmosfera.Ten zapach.Tego już nie ma.Położyłam notebooka na łóżku i wyjęła z szafy fioletową walizkę na ubrania,które wpakowałam po 15 minutach.Zapakowałam moje kosmetyki i zamknęłam ją.Poczułam,że zanosi mi się na wymioty,więc pobiegłam do łazienki.Niestety miałam dość często tak,a to wymioty,a to bóle brzucha,głowy i mdłości.Podejrzewałam coś,ale nie chciałam tego sprawdzać.Usłyszałam wiadomość,która pojawiła się na laptopie Harrego.Z ciekawości otworzyłam i to przeczytałam przeszło moje oczekiwania:Kochanie gdzie jesteś?Musimy pogadać!Jestem w ciąży! Karine.
Nie mogłam w to uwierzyć,on mnie zdradził.To już przeszło moje oczekiwania.Zrobiłam piekło w naszym pokoju.Wyrzuciłam wszystkiego jego ubrania,potłukłam wszystkie ramki ze zdjęciami,wywaliłam zdjęcia, rozbiłam lustro w łazience,którym się pokaleczyłam.Stanęłam przed umywalką i płakałam,po moich rękach leciała krew.Uspokoiłam się po 20 minutach.Obmyłam ręce i zawinęłam banderze.Przebrałam się w świeże ciuchy i postanowiłam opuścić ten dom.Chwyciłam walizkę,torbę podręczną,torbę z notebookiem i wyszłam z pokoju.Modliłam się by mnie nikt nie zobaczył.Tak też było,wyszłam z domu nie zauważalnie.Zamówiłam taksówkę,która zawiozła mnie na lotnisko.Dziś wylatywałam do NY.

(oczami Kasi)
Martwiłam się o Ewę z którą było źle.Kiedy zobaczyłam je blizny na rękach przeraziłam się.Czy ona się znów kaleczy?Co jej Harry robi?I co z nimi się stało?Przecież niedawno jeszcze byli tacy szczęśliwi,a teraz?Poszłam więc do ich pokoju sprawdzić co z nią.O dziwo drzwi były otwarte,ale kiedy je otworzyłam doznałam szoku.Wszędzie ubrania Harrego,rozbite ramki na zdjęcia,a w łazience rozbite lustro i krew.
-Aaaaaa!-krzyknęłam,a po moich policzkach poleciały łzy.Co się z nią stało?Gdzie ona jest?Po chwili do pokoju wbiegł Zayn,Niall i Gemma:
-Boże co tu się stało!?-krzyknął prawie,że Niall.
-Gdzie Ewa?-zapytała Gemma.
-Tu jest krew..-pokazałam na podłogę w łazience.
-Boże..-przytulił mnie Zayn.
-Przecież Ewa tu była.-powiedział Niall.
-Nie rozpłynęła się przecież.-dodała Gemma.
-Zadzwonię do niej.-wyciągnęłam telefon,niestety ciągle włączała się poczta.
-Ej...chyba o to poszło..-pokazał laptopa Niall.Przeczytaliśmy wiadomość i się załamaliśmy.Harry zdradzał Ewę z jakąś dziewczyną,która była z nim w ciąży.To jakiś obłęd.Zeszliśmy na dół,gdzie w salonie siedział Louis z Pauliną:
-Co wyście się tak darli?
-Zabiję go!-krzyknęłam przez łzy.
-Zobacz co Harry zrobił.-podał laptopa Niall Louisowi.
-Mój Harry?!-krzyknął marchewkowy.
-Gdzie Ewa?-zapytała Paulina.
-Nie wiemy,pokoju wygląda jak po przejściu tornada,jeszcze krew..-wyjaśnił Zayn.Nagle usłyszeliśmy otwierające się drzwi do domu.W holu zjawił się Harry.
-Zabiję cię!-krzyknęłam zjawiając się w holu.
-Tobie co?
-Jeszcze pytasz co?!Zdradzasz Ewę z jakąś laską która ma na imię Karine i jest z tobą w ciąży!Jeszcze się pytasz co?!
-O czym ty mówisz?!
-Dobrze wiesz co!Ewa przez ciebie wyjechała!Nienawidzę cię!-szarpałam nim.
-Uspokój się.-oderwał mnie od siebie.
-Harry wyjaśnij nam to!-pokazał laptopa Harremu.
-Ja nie czytam waszej poczty!
-Czyli to prawda?!-spojrzał na niego Zayn.
-Tak..
-Nie no trzymaj mnie Zayn.-już miałam mu coś zrobić,ale Zayn mnie trzymał.
-Nie jesteś moim bratem!-spoliczkowała go Gemma,która pobiegła do siebie do pokoju,a za nią Niall,który zmierzył tylko wzrokiem Harrego.

____________________

Taki dłuuuuugi kolejny powinien pojawić się w niedzielę co do Pingera .... ostatnio strasznie szaleje i nic się nie chce dodać... troszkę problematyczne
Pozdrawiam

xoxo W.
  • awatar nando's™: HARRY POEBAO? ._______. SUPER ^^
  • awatar Gość: *Świetny wpis // zapraszam !* http://onedirection.poland.pinger.pl/
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: Wow! Takiego zwrotu akcji to się nie spodziewałam!! :D Zajebisty odcinek..;p i głupi Harry..-.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
(oczami Ewy)
Wakacje.Prawie całe dwa miesiące w Londynie z chłopakami.Teraz w pierwszy tydzień sierpnia wyjeżdżałam z Harrym na Hawaje,a Kasia z Zaynem do Paryża.Od rana słyszałam ich śmiechy.No cóż Kasia zakochana jest w Paryżu.
Właśnie pakowałam nasze rzeczy i nagle usłyszałam głośną muzykę.Przecież Louis z Pauliną pojechali do Hiszpanii,Liam z Doniyą pojechali do niej na kilka dni,Kasia z Zaynem u siebie,tylko Niall z Harrym byli na dole.Postanowiłam więc sprawdzić.Stanęłam w przejściu między salonem na holem i zaczęłam się śmiać jak głupia.Widząc Harrego i Nialla w bokserkach tańczących 'Ai se eu tu pego' przed telewizorem.Śmiałam się w niebo głos.
-Ciszej!-usłyszałam Zayna za sobą,po czym dołączył do mnie śmiejąc się.
-Gorzej wam?-zapytał Niall ściszając muzykę.
-Żebyście siebie widzieli..-nadal śmiał się Zayn i wrócił do siebie.Podeszłam do Harrego nadal się śmiejąc.
-Twoja dziewczyna zdurniała.-skomentował Niall.
-Tylko nie zdurniała!
-Żartowałem siostra.-zaczął mnie gilgotać.
-Niall!-krzyczałam śmiejąc się i uciekając przed nim.
-Ekehm..-chrząknął Harry i momentalnie zatrzymaliśmy się.
-Ona zaczęła!-pokazał palcem na mnie.
-Głupi jesteś.-szturchnęłam go i rzuciłam się na szyję Harremu dając mu całusa.
Przez pół dnia siedzieliśmy cała piątką przed telewizorem oglądając jakieś denne seriale.Po 15 ruszyliśmy na lotnisko.Gdzie Zayn z Kasią udali się na samolot do Paryża,a ja z Harrym na samolot na Hawaje.Niall był tylko się z nami pożegnać i pojechał do Gemmy.

(oczami Kasi)
Lot był dość krótki i spokojny. Zabraliśmy swoje walizki i zamówiliśmy taksówkę,która zawiozła nas do hotelu.Pokój mieliśmy dość skromny.Salon mały i nasza sypialnia,do tego mała kuchnia,łazienka i balkon z widokiem na wieżę Eiffla.
-Możemy z stąd nie wyjeżdżać.-przytuliłam się do Zayna.
-Obiecuję ci,ze tu zamieszkamy.-zaraz zaraz czy on wspomniał o mieszkaniu razem?On jest kochany.
-Na prawdę?
-Wiesz,że zrobię dla ciebie wszystko.-pocałował mnie.
-A wiesz,że cię kocham.
-Wiem.-zaczęliśmy się całować namiętnie.Cholernie byłam szczęśliwa,że jestem tu z nim,że mam tak wspaniałego chłopaka,który by zrobił dla mnie wszystko.

(oczami Darii)
Minęły już dwa tygodnie i z Krzyśkiem wróciliśmy do mnie.Szliśmy właśnie do lekarza,który miał nam powiedzieć czy będzie to chłopczyk czy dziewczynka.
-Jak się czuję przyszła mama?
-Bardzo dobrze.Co z dzieckiem?
-Serduszko bije jest wszystko dobrze.
-A płeć?-zapytał Krzysiek.
-Widzę tu dwa serduszka..-spojrzeliśmy na siebie.-Będą to bliźniaki.
-Bliźniaki?-prawie,że zemdlał mój przyszły mąż.
-Chłopczyk i dziewczynka.
-To wspaniale.-zaczął skakać po sali jak oszalały.
-Termin na 20 września.
-Tak wiemy, dziękujemy doktorze.-wyszliśmy z sali.Krzysiek nadal zachowywał się jak oszalały.Patrzyłam na niego jak na dziecko,które dostanie najlepszy prezent.
-Będziemy mieć bliźniaki!
-Zachowujesz się jak debil..
-Nie cieszysz się?
-Cieszę.
-To chodź tu.-przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować.Wyszliśmy szczęśliwi ze szpitala i skierowaliśmy się do samochodu mojej mamy,w którym siedziała.Ucieszyła się nawet,że będzie miała dwójkę wnucząt.Chwyciłam za telefon i zadzwoniła do Kasi:
-Co jest?
-Będziesz ciocią bliźniąt.-cisza.
-AAAAAA!!!
-Ej bo ogłuchnę.
-Chłopczyk i dziewczynka?
-Tak.
-O jak słodko!-śmiała się.
-A jak u was?
-Cudownie.
-To ja nie przeszkadzam.-rozłączyłam się śmiejąc.

(oczami Ewy)
Czas mijał bardzo szybko. Nasza podróż dobiegała końca. Cudowne dwa tygodnie. Była już 20.Leżałam na leżaku na balkonie z laptopem. Przeglądałam facebooka i twittera. Natknęłam się na wpis Darii:Bliźniaki! Od razu do niej napisałam z uśmiechem na twarzy:Obrotni jesteście. Cudownie!No i gratulację!
-Harry!-krzyknęłam. Odpowiedziała mi cisza. Wzięłam ze sobą laptopa i weszłam do pokoju.-Daria z Krzyśkiem będą mieć bliźniaki...Harry..-nie było go. Weszłam do sypialni,gdzie na łóżku były rozsypane czerwone róże i wszędzie stały świeczki. Poczułam jak ktoś mnie obejmuje w pasie. Tak było to on,czułam jego zapach.
-Wiesz Daria i Krzysiek..-nie dał mi dokończyć.
-Cii.-złożył na moich ustach pocałunek. Uśmiechnęłam się i zaczęliśmy się namiętnie całować. Wziął mnie na ręce,a ja nogami obwiązałam się na jego biodrach. Przycisnął mnie do ściany ściągając mi bluzkę,a ja odpinałam mu koszulę. Zaniósł mnie na łóżko gdzie całował mnie delikatnie po brzuchu. Po chwili leżeliśmy w samej bieliźnie. Dalej całowaliśmy się namiętnie. Harry zaczął odpinać mój stanik i zdejmować moje bokserki,ja już zdjęłam jego. Całował mnie czule. Oderwał się ode mnie patrząc w moje oczy,które wtedy mówiły wszystko.

(oczami Kasi)
Od trzech godzin byliśmy z Zaynem już w Londynie.W Paryżu było cudownie,bo w końcu z moim ukochanym.
Siedzieliśmy w salonie z Liamem i Doniyą oglądając jakiś program.
-Co za nudy.-skomentowałam.
-Pokażcie zdjęcia z Paryża.-powiedziała Daniya.
-Świetny pomysł,kochanie idź po laptopa i aparat.-poprosiłam Zayna,który poszedł do pokoju po rzeczy.
-To ja idę zrobić popcorn.-postanowił Liam i poszedł do kuchni.
-A co u was?-zwróciłam się do siostry Zayna.
-Świetnie..a wręcz cudownie.
-Coś się zmieniło?
-Tak.
-Tzn?-popatrzyłam na nią jak jest uśmiechnięta.
-Zaręczyliśmy się.-pokazała mały srebrny pierścionek.
-Ojej!-krzyknęłam tuląc ją.
-A wam co?-do salonu wszedł Zayn.
-Twoja siostra jest zaręczona.
-Że jak?!-zdziwił się.-No to świetnie!-przytulił ją.
-Coś mnie ominęło?-wszedł Liam.
-No starym,a raczej szwagrze.-zaśmiał się Zayn przybijając piątkę z Liamem.Poklepali się po ramieniu.
Zasiedliśmy w końcu przed telewizorem i oglądaliśmy nasze zdjęcia z Paryża.Przypomniały mi się wszystkie momenty.Kolacja przy świecach na samej górze wieży,płynięcie łódką Sekwaną,chodzenie po Luwrze,spacery po Paryżu i wiele wiele innych.

(oczami Ewy)
Otworzyłam powoli oczy i koło mnie nikogo nie było.Przejechałam dłonią po gładkiej pościeli i się przeciągnęłam.Spojrzałam w biały sufit i się uśmiechnęłam sama do siebie.Usiadłam na łóżku rozglądając się w około.Koło łózka leżały moje,jego spodnie,moja bluzka,stanik i jego bokserki.Na sobie miałam jego koszulę i swoje bokserki.Jak on to zrobił?No tak umie ze mnie zdjąć i nawet założyć. Wygrzmociłam się z łóżka i powędrowałam do salonu,gdzie też go nie było,miałam już wrócić do sypialni,a raczej do łazienki.Lecz zauważyłam go stojącego w bokserkach na balkonie.Ruszyłam więc stając przy drzwiach balkonowych.
-Do twarzy ci w mojej koszul.-skomentował nie odwracając się do mnie.
-A tobie do twarz z uśmiechem.-podeszłam do niego przytulając go.
-Kocham cię.-wszeptał mi do ucha odwracając się w moją stronę.
-Ja ciebie też.-wtuliłam się w niego,a po policzku spłynęła mi łza.
-Ej co jest?-chwycił mój podbródek.
-Nic.
-To czemu płaczesz?
-Ze szczęścia,że jestem tu z tobą i jestem z tobą.
-Kochanie.-pocałował mnie delikatnie.
-Dobra zbieramy się.-oderwałam się od niego.
-Gdzie ja tu bym został z tobą.-pociągnął mnie za rękę.
-A myślisz,że ja nie?
-Powtórzymy to?-uniósł jedną brew.
-Może.-zaśmiałam się i chciałam odejść.
-Chodź tu.-przyciągnął mnie do siebie całując namiętnie.Uległam mu.Szliśmy w stronę salonu.Podparł mnie do ściany i już odpinał koszulę,którą miałam na sobie.Bawiłam się jego włosami czując znów ciepło.
-Harry..-wyszeptałam przegryzając wargę.
-Co jest?-popatrzył w moje oczy.
-Musimy się spakować.
-I straciłem chęć..-posmutniał kierując się do sypialni.
-Obiecuję,że po przyjeździe do Londynu.-pociągnęłam go za rękę przy czym pocałowałam go namiętnie.
-To mi się podoba.-pocałował mnie.Ruszyliśmy oboje do sypialni pakując nasze rzeczy.Samolot mieliśmy o 130,więc została nam godzina.Po spakowaniu rzeczy,ubraliśmy się i zeszliśmy oddać klucz od pokoju.Zamówiliśmy taksówkę i ruszyliśmy na lotnisko.Samolot odleciał o czasie.W Londynie mieliśmy być na 23.

(oczami Darii)
Miesiąc strasznie szybko zleciał.Był już 20 września,czyli dzień mojego porodu.Od samego rana była w szpitalu z Krzyśkiem.Zadzwoniłam po Kasię i Ewę, zjawiły się po godzinie.Nagle poczułam silne skurcze.Przewieziono mnie na salę porodową gdzie dostałam zastrzyk,który miał znieruchomieć mój kręgosłup.Miałam mieć cesarkę.Usłyszałam głośny płacz, który po chwili wzrósł w siłę, a po moich policzkach poleciały łzy.

_____________
No tego. trochę mnie tu nie było... no ale mam w zanadrzu kilka rozdziałów i już WIELKIMI krokami zbliżamy się do końca i już chyba zakończę przygodę z Ewą, Darią i Kasią... nie jestem pewna czy będę jeszcze coś pisała na tym blogu po zakończeniu tego opowiadania ale myślę że co jakiś czas będę was tu odwiedzała i oczywiście ciągle będę czytać Wasze opowiadania

Pozdrawiam
Do napisania

xoxo W.
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: No w końcu odcinek xD boje się, że coś stanie się Darii, trochę taki niepokojący koniec tego odcinka ^^ ale oczywiście boski był ^^ :*
  • awatar sylwankaa.: cuudny <333
  • awatar nando's™: CO.... CHYBA ŻARTUJESZ.... NIE KOŃCZYSZ PISAĆ! ZROZUMIAŁAŚ MNIE!? ROZDZIAŁ - CUDNY < 3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ZAWIESZAM BLOGA NA CZAS BLIŻEJ NIEOKREŚLONY.
nie mam siły już pisać tego chłamu. Wiem, że nikt już tego nie czyta bo same nudy się tu dzieją ale postanowiłam dokończyć to "opowiadanie" o ile wgl można to tak nazwać. Btw zostało mi do napisania jeszcze jakieś 5-6 rozdziałów + epilog

Pozdrawiam i do kiedyś

xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
aaa no i zapraszam na nowy rozdział http://myotherstoryabout1d.blogspot.com/
 

 
Nadszedł mój dzień.Wstałam przed 10.Od razu na wejściu miałam zaśpiewane 'Sto lat'od rodziców i prezent.Czułam,że dziś się coś wydarzy,ale nie wiedziałam czy coś dobrego czy nie dobrego.Żyłam tym co ma być.Ogarnęłam się w miarę i poszłam do Darii,gdzie była również Kasia.
-Cześć osiemnastko!-krzyknęła Kasia.
-Szesnastka.-zaśmiałam się.
-Ej ja mam siedemnaście.
-Rocznikowo.-zaśmiałyśmy się z Darią.
-Dobra dobra i jak gotowa na imprezę?
-No pewnie.Szkoda tylko,że chłopaków nie będzie.-posmutniałam.
-Na pewno Harry już wysłał dla ciebie prezent.-dodała Daria.
-Jak tam maleństwo?-dotknęłam jej brzucha.
-Kopie troszkę..
-A właśnie wiesz już co będzie?-zapytała Kasia.
-Nie jeszcze nie..na razie nie chce wiedzieć.Pod koniec chce się dowiedzieć.
-No i słusznie.-dodałam po czym usiadłyśmy na łóżku w Darii pokoju rozmawiając i się śmiejąc.Dochodziła już 14,więc postanowiłam pójść do siebie,bo zostały mi tylko cztery godziny do wyjścia.

(oczami Kasi)
Dziś była osiemnastka Ewy.Tryskała energią,ale z Darią wiedziałyśmy,że w środku jej jest przykro,że chłopaków nie będzie.My z Darią wiedziałyśmy o czymś czego ona nie wiedziała.Chyba pierwszy raz w życiu,w naszej przyjaźni.
Ubrałam się w niebieską sukienkę do tego pod kolor buty i dodatki,czarny żakiet,włosy miałam upięte w nieogarnięty koczek.Wzięłam telefon i prezent dla Ewy i poszłam po Darię,która była ubrana w ciążową żółtą tunikę,leginsy,płaszczyk,botki,a włosy miała upięte w warkocz.
-Domyśla się?-zapytała.
-Nie.Gdyby się domyślała już by pytała.
-W sumie.
-Gdzie Krzysztof?
-Będzie na miejscu.-z Ewy klatki wyszedł jej brat.
-Cześć dziewczyny.
-Cześć.
-Wsiadać.-otworzył nam drzwi do jego niebieskiego pasata.Po chwili zjawiła się Ewa.Miała na sobie kremową sukienkę bez ramiączek,pod kolor szpilki i kopertówkę,czarny żakiet i od tego srebrne dodatki,a włosy miała spięte w koczek.
-No wyglądasz świetnie.-skomentowałam.
-I kto to mówi.-spojrzała na nas,po czym wybuchłyśmy śmiechem.Po 40 minutach znalazłyśmy się pod klubem.Weszłyśmy do niego,a wszyscy zaczęli śpiewać Ewie 'Sto lat'.Od razu się popłakała.Na salę wjechał tort na którym była piłka od siatkówki i napis 'Marzenia się spełniają i ja w to wierzę.'.Zaczęła się zabawa w trakcie której Ewa dostawała prezenty.

(oczami Ewy)
Impreza była świetna.Nie była ona na sto osób,ale ok.60 było.Brakowało mi tylko pięciu wspaniałych chłopaków.Nagle światła wszystkie zgasły,jakby prądu nie było.Nagle usłyszałam znaną mi melodię i na scenie zabłysnęły światła.Na scenę wyszło moich pięciu chłopaków śpiewając Wat Makes You Beautiful.Byłam cholernie szczęśliwa.
-Ewa..zapraszamy na scenę.-usłyszałam Liama.Weszłam na nią wtedy kiedy śpiewali'Na na na..'
-Baby You light up my world
like nobody else
the way that you flip your hair
gets me overwhelmed
but when you smile at the ground
it ain't hard to tell
You don't know oh oh
You don't know, You're beautiful!-zaśpiewał dla mnie solo Harry.Na koniec piosenki pocałował mnie i szepnął'Kocham Cię.'Wszyscy zaczęli bić brawa i gwizdać.Zeszliśmy ze sceny i wtedy przywitałam się z resztą.
-Mówiliście,że macie występ?
-No dla ciebie.-zaśmiał się Niall.
-Jesteście kochani.-przytuliłam ich wszystkich.
-Muszę wam coś ogłosić.-zaczął Zayn.
-Co się stało?-już zauważyłam przerażenie w oczach Kasi.
-Jestem zdrowy!Wyleczony!-krzyknął na co wszyscy zrobiliśmy wielkiego przytulańca.Kasia się popłakała ze szczęścia wtulając w Zayna.
Ciągle tańczyłam z Harrym,ale co chwila zamieniał się z nim a to Louis a to Niall.Daria chodziła z aparatem i wszystkim robiła zdjęcia,a za nią chodził Krzysiek.Pilnował jej jak oczka w głowie.Kasia tańczyła ciągle z Zaynem,Paulina z Louisem,Liam z Doniyą,Niall zabrał mojemu tacie kamerę i wszystko filmował no i oczywiście przystawki podjadał.Impreza była świetna.

(oczami Darii)
Wszystko tak szybko przychodziło i odchodziło.Czas biegł jakby nie chciał się zatrzymać.Po osiemnastce Ewy dla mnie czas o wiele szybciej biegł.Mój brzuch był coraz większy,co dwa tygodnie jeździłam na badania.Dziewczyny pomagały mi do wakacji,bo potem wyjechały na całe dwa miesiące do Londynu.Termin porodu miałam na 20 września.Bałam się,że coś pójdzie nie tak,że może mi coś być.To było straszne.Krzysiek przyjechał do mnie na wakacje na dwa tygodnie,potem nie widziałam go tydzień,bo pracował.Odkładaliśmy pieniądze dla dziecka.Pojechałam do niego w sierpniu,by nie słuchać rodziców który jeszcze mieli do mnie pretensje.
-To jak dowiemy się co będzie?-zapytał mnie kiedy leżeliśmy na łóżku wtuleni w siebie.
-To dopiero za dwa tygodnie.
-Chce żeby był chłopczyk.
-Chcieć a móc kochanie.-pokazałam mu język.
-Ej no.
-Chce dziewczynkę.
-Najpierw chłopczyk potem dziewczynka.
-Obrócisz dwa razy?
-No ba.-pocałował mnie na co wybuchliśmy śmiechem.Cały dzień oglądaliśmy filmy i zajmowaliśmy się sobą.Wieczorem umówiłam się z dziewczynami na skype.
-Cześć.-krzyknęły,a ja poczułam w brzuchu kopnięcie.
-Maleństwo tez wam mówi cześć.-zaśmiałam się.
-A właśnie co będzie?-zapytała Kasia.
-Za dwa tygodnie się dowiemy.-zaśmiał się Krzysiek.
-A co chcecie mieć?-dopytywała.
-Pewnie,że chłopczyka.-dodał szybko Krzysiek.
-Cicho!Nie.-odpowiedziałam.
-Ale ja chce go nauczyć grać w piłkę,będzie taki jak tatuś.
-Chyba śnisz.On będzie śpiewał!Tak jak Justin.
-O boże..
-Hahah..widać jaka zgodność.-zaśmiały się dziewczyny.
-Zaraz wracam.-powiedział Krzysiek i wyszedł z pokoju.
-A co u was?
-A świetnie!-krzyknęły.
-Ale wy opalone.
-No ba,jak codziennie się chodzi po Londynie,a wczoraj wróciliśmy z nad morza.-wyjaśniła Kasia.
-Ewa co się nie odzywasz?
-Odzywam.Co tam szykuje Krzysztof?
-Nie wiem,może poszedł robić kolację.-wzruszyłam ramionami.
-Aż miło na nich patrzeć nie.-skomentowała Kasia.
-Wiadome,że pasują do siebie.-dodała Ewa.
-Ej ja tu jestem.-przypomniałam im.-A gdzie wasi chłopcy?
-Grają w salonie.
-Paulina jest z wami?
-Pojechali dziś do Hiszpanii.-wyjaśniła Kasia.-A Ewa z Harrym lecą jutro na Hawaje!-krzyknęła.
-A wy do Paryża.-pokazała język Kasi.
-No to widzę,że macie świetne wakacje.
-Przecież ty też?
-Leżenie ciągle i jedzenie dobre..-nagle drzwi od pokoju się otworzyły i wszedł Krzysiek.Przyniósł nam sałatkę,która zrobił.
-Krzysztof jak dbasz o Darię!-odezwała się Ewa.
-Co jak dbam?-pokazał sałatkę.
-Czemu ciągle w domu siedzicie?
-Bo nie chce by się przemęczała.-zaśmiałam się i wzięłam widelcem sałatę i jakiś składnik.Moją uwagę przykuło coś świecącego.Wyjęłam to i moim oczom ukazał się srebrny pierścionek i małym brylantem.Spojrzałam na Krzyśka,który się uśmiechał:
-Nie mogłem wymyśleć nic innego więc tak wyszło,a po za tym mamy świadków.-pokazał na laptopa czyli Kasię i Ewę.-Zostaniesz moją żoną?
-Aaaaaa!-usłyszałam krzyk dziewczyn.
-Tak!-rzuciłam mu się na szyję całując.
-To kiedy ślub?-zapytała Kasia.
-W następnym roku.-zaśmiałam się.Byłam cholernie szczęśliwa.

(oczami Kasi)
Na naszych oczach Krzysiek oświadczył się Darii.Dość oryginalny sposób.Widać było,że są szczęśliwi.
Dziś leciałam z Zaynem do Paryż,naszego kochanego Paryża.Od 8 rano nie spałam,a samolot mieliśmy o 17.Zaczęłam się pakować,a Zayn spał w najlepsze.
-Co ty robisz?-usłyszałam jego zaspany głos.
-Pakuję się.-uśmiechnęłam się podchodząc do łóżka.
-A która godzina?
-Dochodzi 9.
-Zwariowałaś mamy jeszcze 8 godzin do wylotu.-złapał mnie i przyciągnął do siebie.
-Walizka sama się nie spakuję.-wyjaśniłam mu.
-Możesz to zrobić później.
-Później to będziemy sobą zajęci.-pocałowałam go.-Kochanie.-szturchnęłam go.
-Daj spać.-mruknął w poduszkę.
-Dobra jak nie chcesz wstać łagodnie to wstaniesz siłą.-poszłam do łazienki i wróciłam z kubkiem zimnej wody.Wylałam mu tą wodę,a on od razu wstał na równe nogi.
-Kasia!-spojrzał na mnie i biegł w moja stronę.Śmiałam się jak wariatka.W końcu mnie złapał i zaczął gilgotać.
-Zayn dość nie!-krzyczałam śmiejąc się.
-Przeproś.
-Twoja mina bez cenna.-śmiałam się dalej.-Przepraszam.-przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam namiętnie.
__
Taki troszkę dłuższy
 

 
Zostałam nominowana przez @just smile.♥



*PYTANIA*
1. Ulubiona piosenka? Ed Sheeran - Give me love
2. Ile masz lat? 16 rocznikowo
3. Do jakiego kraju chciałabyś pojechać? Anglia albo Portugalia
4. Co lubisz robić w wolnym czasie? siedzieć na tt
5. Ulubiona pora roku? lato
6. Pizza vs Spaghetti? spaghetti
7 .One Direction vs Justin Bieber? 1D
8. Kolor oczu? niebieski
9. Jesteś zakochana? niee.
10. Ulubiony blog na pingerze? kingulisia.pinger.pl/
11. Masz jakieś marzenie? oczywiście

Wybaczcie ale nie bd nominowała nikogo )
 

 
Po chwili usłyszałam znany mi głos:
-..Hey! Little mama,
Ooh, you're a stunner
Hot..little figure,
Yes, you're a winner
And I'm so glad to be yours,
You're a class all your own
And..
Oh, little cutie
When..you talk to me
I swear..the whole world stops
You're my sweetheart
And I'm so glad that you are mine
You are one of a kind and..

You mean to me
What I mean to you and..
Together baby,
There is nothing we won't do
'cause if I got you,
I don't need money,
I don't need cars,
Girl, you're my all.
And..

Oh!
I'm into you,
And girl,
No one else would do,
'cause with every kiss and every hug,
You make me fall in love,
And now I know I can't be the only one,
I bet there heart's all over the world tonight,
With the love of they life who feel..
Wat I feel when I'm

With you
Girl..
With you...-usłyszałam Zayna i momentalnie zdjęłam bandamkę którą miałam zawiązaną na oczach.Odwróciłam się zalana łzami i przede mną stał on z wielkim bukietem róż.Marzyłam o tym wszystkim i moje marzenie się spełniło.
-Kocham cię.Wróć do mnie do naszego świata.-szepnął.Wtuliłam się w niego płacząc.
-Ja ciebie też.-wyszeptałam.Zbliżył swoje usta do moich i złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.Tak bardzo mi tego brakowało.Tęskniłam za tym. Uniósł mnie w górę i obrócił.Znów tryskała ode mnie energia i szczęście.Chwycił mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu Ewy.
-Jak to się stało,że tu jesteś?
-Ewa mnie tu ściągnęła,kiedy się dowiedziałem co się z tobą stało.-przytulił mnie.
-Nic się nie działo.
-Nie uwierzę.
-A co z twoim rakiem?
-Nie palę,chodzę na kontrole,lekarz mówi,że jest szansa,żebym wyszedł z tego.-rzuciłam mu się na szyję płacząc ze szczęścia.Zadzwoniliśmy dzwonkiem do mieszkania Ewy.Otworzyła nam ona:
-No hej.-krzyknęła.
-Nie mogłaś mi od razu powiedzieć?
-Wtedy nie było by tak fajnie.-zaśmiała się i weszliśmy do niej do pokoju gdzie była Daria z Krzyśkiem.
-Już pogodzeni?-zapytali.Zaczęliśmy ze sobą wszyscy rozmawiać.Trochę nam się zeszło,na szczęście Zayn wyjeżdżał dopiero w niedzielę wieczorem,więc udaliśmy się do mnie do domu.

(oczami Darii)
No i wszyscy chyba byli szczęśliwi.Kasi znów z Zaynem.W końcu byli szczęśliwi i nawet nie było po Zaynie widać,że jest chory.Pół wieczora spędziliśmy u Ewy gadając i się śmiejąc.Ewa rozmawiała na skype z Harrym,więc postanowiliśmy się rozejść do swoich domów.Krzysiek zostawał u mnie na noc.
-To co robimy kolacje?-zaproponował kiedy weszliśmy do mojego mieszkania.Na szczęście rodzice pojechali do babci i mieli wrócić na drugi dzień.
-A co mój ukochany proponuje?
-Zdajesz się na mnie?
-Oczywiście.-pocałował go i poszłam do swojego pokoju gdzie włączyłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku.Pierwsze co to od razu weszłam na TT i fejsa.Krzysiek robił nam kolację więc mu nie przeszkadzałam,ale za długo go nie było więc zajrzałam do niego.Robił naleśniki.
-Ty wiesz na co ja mam ochotę.-zaśmiałam się przytulając się do niego.
-A widzisz.-pocałował mnie w czoło.
-Jesteś kochany.
-Wiem,ciągle mi to mówisz.
-Jakiś ty pewny.
-Właśnie miałem się zapytać...co ze ślubem czy coś?
-Przecież nie mamy jeszcze osiemnastu lat.
-No tak,ale jak już będziemy mieć?
-Nie znam się na tych prawach..
-Co ma być to będzie?
-Tak.Ważne żebyśmy byli razem.-pocałowaliśmy się.Mój kucharz przyniósł naleśniki z nutellą do pokoju i usiadł koło mnie na łóżku.Wtuleni w siebie jedliśmy kolację i oglądaliśmy jakąś komedię na laptopie.

(oczami Ewy)
Zbliżała się moja osiemnastka,która wypadała w sobotę.Miałam wyprawić imprezę urodzinową w jednym z klubów Warszawskich.To całe organizowanie mnie nawet nie nudziło i nie denerwowało.Nie chciałam mieć takiej strasznie hucznej imprezy,ale chciałam żeby na niej byli moi najlepsi znajomi.Chciałam oczywiście by byli chłopaki,ale niestety im wypadał jakiś koncert wtedy.Szkoda.
  • awatar Never let me go♥: Genialny ! nadrobiłam wszystkie i jestem zachwycona . Zayn♥ dodaje do obse, i czekam na więcej :D Jeśli chcesz wpadnij, dopiero zaczynam pisać o 1D , może cie zaciekawi !
  • awatar Goosieek: Niesamowity . <33 I zapraszam do mnie dopiero się rozkrecaam.xD
  • awatar nando's™: super <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Chyba jestem w ciąży..-szepnęłam.
-Gdzie jesteś!?-wypluła wodę na lustro.
-Będziesz ciocią..
-Robiłaś test?
-Nie.
-Ile ci się spóźnia?
-2 miesiące.-usiadła na brzegu wanny jakby coś układała w głowie.Spojrzała na mnie potem na podłogę.Po chwili rzuciła się na mnie.
-Będą małe Krzyśki!
-Pomocy,a nie się cieszysz.
-Dobra idziemy do apteki..albo do lekarza.Albo może się dowiesz,że Kasia z Zaynem są w szpitalu.
-Co!?-krzyknęłam.Wyjaśniła mi całą sytuację.-To jedziemy do szpitala.
-Najpierw idziemy po test.
-Wyślij kogoś.
-Harrego,Louisa?O Krzyśka to na pewno?-zaśmiałyśmy się obie.
-No dobra,ale potem jedziemy do nich.-wyszłyśmy z łazienki,a Harrego  już nie było w pokoju.Wyszłyśmy z domu udając się do pobliskiej apteki.Kupiłyśmy cztery testy.Wróciłyśmy do domu i poszłyśmy do łazienki w Ewy .Ona siedziała czekając na mnie w pokoju,a ja w łazience siedziałam jakieś 30 minut.Wyszłam z niej trzymając wszystkie testy w ręce po policzkach leciały mi łzy.
-I...?-wyrwała mnie Ewa.
-Pozytywne..-szepnęłam.Podeszła do mnie patrząc na nie.Po chwili mnie przytuliła,a ja płakałam.
-Pomogę ci.Dasz radę.Będziesz mamą,a Krzysztof tatą.Będzie z was słodka rodzinka.-powiedziała pocieszając mnie.
-Ale rodzice..
-Już jest dwa miesiące,więc we wrześniu rodzisz,a potem za trzy miesiące twoja osiemnastka,więc spokojnie.
-Łatwo ci mówić.-prawie że krzyknęłam.
-Dasz radę,obiecuję pomogę ci.
-Jak powiem o tym Krzyśkowi,że to prawda?
-Krzysztof!-wychyliła głowę przez otwarte drzwi pokoju.No myślałam,że się zapadnę pod ziemię.Po chwili pojawił się.
-Co jest?-zapytał.
-Gdzie Harry?
-W kuchni z Louisem.-odpowiedział,a Ewa wyszła z pokoju.-Co się stało?-podszedł do mnie przytulając mnie.
-Musimy pogadać.-przełknęłam ślinę,siadając na łóżku.
-Nie strasz mnie.-usiadł koło mnie patrząc na mnie.Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam:
-Będziemy rodzicami.-odpowiedziała mi cisza.
-Będę ojcem...będę tatą!-krzyknął skacząc.Przytulił mnie mocno i pocałował.
-Cieszysz się?
-Kochanie przecież to będzie owoc naszej miłości.
-A jak twoi rodzice zareagują?
-Gadać będą o odpowiedzialności,ale będę najszczęśliwszym facetem na świecie!Bo będę miał piękną dziewczynę i nasze dziecko przy sobie.Kocham cię.-powiedział to tak pięknie i jeszcze zaakcentował to namiętnym pocałunkiem.

(oczami Ewy)
Kiedy dowiedziałam się od Darii,że jest w ciąży.Doznałam szoku,a z drugiej strony to ich bardziej złączy.Zostawiłam ich samych w moim pokoju,a sama poszłam do kuchni gdzie był mój ukochany i brat.
-Cześć chłopcy.-weszłam witając się z nimi.-Gdzie brat zgubiłeś Paulinę?
-Bierze prysznic.
-Coś się stało między Darią z Krzyśkiem?-zapytał Harry.
-Nie mogę na razie nic powiedzieć,ale jest wszystko dobrze.
-Jedziemy do Kasi i Zayna?-zapytał Lou.
-Przydało by się.
-Cześć.-usłyszeliśmy z holu Liama.Wbiegliśmy do holu w którym był Liam,Kasia i Doniya.Przywitałam się z nimi.
-Mieli mnie wypuścić po południu,ale wolałam teraz i potem jadę na prześwietlenie.Całą noc nie spałam tylko patrzyłam na Zayna.Lekarz mówił,że być może niedługo się wybudzi,bo jego stan polepsza się.-opowiedziała Kasia.
-Zayn jest silny.-pocieszył ją Louis.
-Przez to jego palenie jest chory na raka..-rozpłakała się Kasia i pobiegła do swojego pokoju.
-Jak można go z tego wyleczyć?-zapytał Harry.
-Musi mieć badania,chodzić na różne zabiegi.-wyjaśniła Doniya.
-A przede wszystkim rzucić to świństwo.-dodałam.

(oczami Kasi)
Byłam już w naszym domu.Pobiegłam do mojego i Zayna pokoju rzucając się na łóżko i płacząc.Pościel była przesiąknięta jego zapachem.Czułam,że leży koło mnie całując.Niestety nie mogło by być to prawdą.Nie mogłam uwierzyć,że ma raka i może umrzeć.Modliłam się by się obudził,by to wszystko było snem.Niestety to była prawda.W którą nie chciałam wierzyć.Wszystko zaczęło się od tego głupiego pocałunku z Liamem,a skończy na...?Nawet ja nie wiem na czym.
Usiadłam na łóżku otwierając laptopa.Włączyłam pokaz slajdów z folderu pt.'MY'.Były tam wszystkie nasze wspólne,grupowe i pojedyncze zdjęcia odkąd się poznaliśmy.Pierwsze dni w Londynie,wakacje,moje urodziny,Sylwester w Paryżu.Te wszystkie szczęśliwe wspomnienia,a teraz czy kiedy kol wiek jeszcze zobaczę jak się uśmiecha?Jak mnie całuję?To wszystko dla mnie było zagadką.



(oczami Ewy)
Wróciłyśmy z Londynu w dzień kiedy miałyśmy bilety.Chciałyśmy je przebukować,ale niestety nie dało się.Minął miesiąc.Była połowa kwietnia.Daria była już w czwartym miesiącu ciąży.Było już to powoli widoczne.W końcu powiedziała rodzicom.Pokłóciła się z nimi,że spała u mnie przez tydzień.Krzysztof też miał trochę przechlapane.Oczywiście co weekend się spotykali.
Kasia odkąd wróciliśmy zamknęła się w sobie.Nie odbierała telefonów,nie siedziała na internecie zupełnie oderwała się od świata.Postała zerwać swoje życie z One Direction i z nami.Nie wierzyłam,że tak od razu postąpi.
Codziennie rozmawiałam z chłopakami przez skype.Zayn od tygodnia już był w domu.Chłopaki mówili,że jest z nim źle.Zamknął się w swoim pokoju i z niego nie wychodził.To strasznie brzmiało.Nie mogłam tak tego po prostu zostawić.Był weekend,siedziałam u siebie w domu z Darią i Krzyśkiem,który wczoraj przyjechał.Zajmowali się sobą.Chodziłam po pokoju z telefonem w reku:
-Co ty tak chodzisz?-wyrwał mnie Krzysiek.
-Czekam na telefon.
-Co ty kombinujesz?
-Skąd wiesz,że kombinuje?-popatrzyła na Darię.
-Widać to po tobie.
-Dowiecie się potem cieszcie się sobą.-po chwili zadzwonił mój telefon.Wyszłam do łazienki,po 10 minutach wróciłam.
-Dobra gołąbki musicie mi pomóc,żeby wyciągnąć Kasię.
-Wiesz,że to będzie trudne.
-Nie marudzić idziemy.-pociągnęłam oboje i wyszliśmy w stronę domu Kasi.Otworzyła drzwi nam ona.
-Hej.Wychodź.-uśmiechnęłam się.
-Cześć..chyba rozmawialiśmy...
-Tak tak,ale nie pożałujesz.Masz ubrać się w coś ładnego i wyjść za 10 minut.-nie dałam jej dokończyć.Nie odpowiedziała nic tylko poszła do domu i się przebrała.Staliśmy pod bramą i czekaliśmy na nią.Po 10 minutach zjawiła się.
-Gdzie idziemy?-zapytała bez entuzjazmu.
-Nie zadawaj pytań tylko chodź.-przez całą drogę Kasia nic się nie odzywała jakby była duchem.Krzysztof z Darią ciągle rozmawiali i się śmiali.Doszliśmy na polanę.Zakryłam Kasi oczy bandamką.
-Co jest?
-Nic nie rób.Czekaj.-powiedziałam i odeszłam z Darią i Krzyśkiem.Trzymałam kciuki,żeby wszystko się udało.

(oczami Darii)
Był już kwiecień.Byłam w czwartym miesiącu ciąży.Cóż służyło mi to,tylko nie lubiłam tych mdłości,bólów brzucha,głowy,rzygania.Rodzice naskoczyli na mnie,że jestem nie odpowiedzialna,że mam sobie sama radzić.Nie słuchałam ich zbytnio w końcu to moje życie.Byłam z Krzyśkiem szczęśliwa i to się liczyło.Co tydzień w weekend przyjeżdżał do Michała i widywał się ze mną.To było takie słodkie.Ciągle Ewa to powtarzała.
Przed chwilą Ewa wyciągnęła jakimś cudem Kasię z domu idąc na jakąś polanę.Zawiązała jej oczy i poszliśmy od niej.Ewa jak zawsze ma szalone pomysły,ale żeby aż takie.Pewnie to było związane z Zaynem.
-Powiesz nam co zrobiłaś?-zapytałam kiedy znów znaleźliśmy się w Ewy pokoju.Ewa opowiedziała nam całą akcję.To wyglądało jak z jakiejś komedii romantycznej.
-Chce ich zobaczyć!-krzyknęłam wstając z łóżka.
-Siedź ty masz wypoczywać a nie.-zabronił mi Krzysiek.
-No tak przez to siedzenie i leżenie będę jeszcze szersza.
-Wydaje ci się.-pocałował mnie.
-Zakochańce.-skomentowała Ewa.

(oczami Kasi)
Odkąd wróciłam z Londynu zamknęłam się w sobie.Było mi ciężko zapomnieć o dziewczynach i chłopakach.To było silniejsze ode mnie.Codziennie odwiedzałam ich Twittery i posty,które dodawali.Postanowiłam jednak to skończyć i oddalić się od tego świata.Siedziałam w domu płakałam i wspominałam.
Właśnie stałam na polanie u nas w miasteczku.Stałam tam,ponieważ Ewa z Darią i Krzyśkiem mnie tam zaprowadzili.Było dziwnie to podejrzane.Poczułam jak wiatr rozwiewa mi włosy i poczułam znany mi zapach.

_____________________
I znów mnie tu długo nie było. Przepraszam Pozdrawiam i zapraszam na prolog mojego nowego opowiadania http://myotherstoryabout1d.blogspot.com/

xoxo W.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
(oczami Kasi)
Czułam,że się unoszę,że lecę.Lecz po chwili moje oczy zaczęły się otwierać.Ujrzałam biały sufit,białe ściany.Czy ja umarłam?Odwróciłam głowę na bok i zobaczyłam szokujący widok.Zobaczyłam Zayna na szpitalnym łóżku.Przy mnie siedział Harry Niall,a przy ścianie Liam i Donyia.
-Kasia.-spojrzał na mnie Niall z Harrym.
-Co się stało?Czemu jesteśmy w szpitalu?
-Mieliście..znaczy no wypadek.-wyjaśnił Liam.
-Pamiętasz,że ktoś mnie popchnął i wpadłam pod samochód..
-To był Zayn on zadzwonił po karetkę,ale go ktoś chciał zabić.-dodała Doniya podchodząc do mnie i uścisnęła moją rękę.Co ktoś chciał mojego Zayna zabić?Nie wierzę,jak to możliwe?
-Jak to możliwe?
-Możliwe i wiem kto to zrobił.-weszła do sali zapłakana Ewa.
-Co się stało?-wstał do niej Harry.
-Kto?-nastała cisza.
-Ewa kto!?-potrząsnął ją Harry.
-Ten który mnie..zgwałcił.-odpowiedziała.
-Kto to jest?!-zaczęli się przekrzykiwać.
-Jest to partner Caroline Flack..-odpowiedziała.Wszyscy popatrzyliśmy po sobie,po czym skierowaliśmy wzrok na Ewę.-To on mnie zgwałcił,to on wepchnął Kasię na drogę i to on dźgnął Zayna.Uciekł z psychiatryka i po rozstaniu z Harrym jest z Flack.-powiedziała szlochając.
-Zabiję go!-wyszedł z sali Harry.
-Idę do niego.-wyszedł Liam z Niallem.
-Ewa..to naprawdę on?-powiedział przez zaciśnięte zęby.
-Niestety..-usiadła przy mnie wycierając łzy.-Jak się czujesz?
-Źle..
-Kasia fizycznie?
-W miarę,noga trochę mnie boli.
-Masz ją skręconą.-wyjaśniła Doniya.
-A co z Zaynem?-popatrzyłam w jego stronę.
-Jest w stanie krytycznym.-mówiła Doniya.-Jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi i lekarze mają nadzieję,że z tego wyjdzie.-ciągnęła,a mi kolejna łzy spadały po policzku.
-Wyjdzie z tego.-złapały mnie za ręce.
-Mam nadzieję...
-Kasia..słuchaj..wiem co zrobił Liam wtedy.Nie jestem zła na ciebie,jestem zła na niego,ale mu to wybaczyłam,ponieważ mi się z tego wszystkiego zwierzał i go rozumiem.W sumie to tak samo bym się zachowała,gdyby mi się podobał jakiś chłopak,który jest związany z moją przyjaciółką.-wyjaśniła Doniya.
-Rozumiem.-kiwnęłam głową.
-Traktuje cię jak siostrę,bo przy tobie Zayn odżył,uśmiecha się i mówi jak bardzo cię kocha,że jest z tobą szczęśliwy.-mówiła jego siostra.W środku cieszyłam się z tych słów,bo wiedziałam że znaczę coś dla Zayna.
Po chwili przyszedł lekarz.Przebadał mnie i stwierdzi,że już jutro mogę wyjść ze szpitala.Niestety nie miał dobrych wieści o Zaynie.

(oczami Ewy)
Dowiedzieć się,że twoja osoba jest w stanie krytycznym,może się nie obudzić i jest chora na raka.To coś strasznego.Współczuję Kasi,która musi znosić ten ciężar.
Siedziałyśmy z Doniyą cały czas przy niej.Ciągle patrzyła na Zayna.Było mi jej szkoda.Chłopaki weszli do sali szepcząc coś i klepiąc się po ramionach.Harry chwycił mnie za rękę żebyśmy wyszli.Pożegnałam się z nimi i wyszliśmy.Skierowaliśmy się na parking i wsiedliśmy do jego auta ruszając z piskiem opon.
-Gdzie jedziemy?
-Gdzieś na pewno.
-Harry..-spojrzałam na niego,nic nie odpowiedział.Kątem oka ujrzałam w jego oczach łzy.Bałam się,że coś się złego stanie.Dojechaliśmy do jakiegoś miejsca,a raczej parku.Zaparkował auto i wyszedł z niego otwierając mi drzwi.Przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować namiętnie.Przycisnął mnie do auta i oderwał się patrząc w moje oczy.Oboje mieliśmy łzy w oczach.
-Kocham cię i nie chce cię stracić.-szepnął ze strachem w głosie.
-Ja ciebie też.Nie stracisz.-otarłam jego łzę na policzku.
-Chce te ostatnie dni spędzić z tobą,najchętniej nie puszczał bym cię,żebyś tam wróciła.-mówił to jakbyśmy mieli ostatni raz się widzieć.
-Harry..uwierz mi,że też bym tu została..jeszcze 1,5 roku i będę tu z tobą na zawsze.-pocałowałam go.
-Będę czekać choćby całą wieczność.-zbliżył się do mnie całując,a po chwili poczułam jak spada na nas deszcz.Oderwaliśmy się od siebie patrząc w górę.Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem,a po chwili znów byliśmy zatopieni w namiętnym pocałunku.Wziął mnie na ręce i obrócił.Cieszyliśmy się jak małe dzieci.Nasze marzenie się spełniło-pocałunek w deszczu.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.

(oczami Darii)
Kiedy się obudziłam była już 10.Wstałam udając się do łazienki.Krzysiek jeszcze spał,więc w miarę szybko się ogarnęłam i wyszłam z pokoju.Skierowałam się do pokoju Ewy i Harrego.Zapukałam na co usłyszałam:
-Tak?
-Cześć.-weszłam do ich pokoju.Ewa wychyliła głowę z łazienki myjąc zęby,a Harry paradował w bokserkach i podkoszulce.
-No cześć co jest?-zapytała Ewa z pełną buzią piany.
-Pogadać muszę z tobą.-wepchnęłam ją do łazienki i zamknęłam drzwi opierając się o nie.
-Co jest?-zrobiła przerażoną minę.

_______________
ło kurwa... 12 dni... PRZEPRASZAM Kociaki *-*
następny szybciej dodam <chyba>

xoxo W.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
(oczami Darii)
Właśnie przed chwilą była kłótnia w domu.Zayn chciał odejść,ale Kasia wybiegła z płaczem.Kazaliśmy Zaynowi za nią biec i tak z robił,tyle że pojechał autem,bo padało.
-Co jeszcze zdarzy się w tym domu?-krzyknął prawie że Niall.
-Uważaj bo ci się tynk na głowie posypie.-zaśmiał się Louis i razem z Pauliną poszli do swojego pokoju.
-Pogodzą się nie?-zapytał Liam.
-Muszą.-spojrzałam na niego.Wzięłam Krzyśka za rękę i poszliśmy do naszego pokoju.Właśnie wtedy uświadomiłam sobie,że w piątek wylatujemy do Polski.Usiedliśmy z Krzyśkiem przed telewizorem,ale po chwili pobiegłam do łazienki czując wymioty.

(oczami Ewy)
Siedziałam skulona na kanapie z Harrym.Siedzieliśmy w ciszy,popłakując.
-Harry..a jeżeli ja..?
-Nie mów tak..to nie może być prawda.-przytulił mnie,po czym usłyszałam jak szlocha.Tez się bał,że mogłam zajść w ciąże i że nasze życie się skomplikuje. Ścisnęłam mocno Harrego szepcząc:
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.-oderwał się ode mnie i popatrzył w moje oczy całując mnie.Nasz pocałunek przerwał telefon Harrego.
-Tak?Że co?!-krzyknął.-Dobrze..Gdzie?!Już jedziemy!-rozłączył się.
-Co się stało?-spytałam przejęta.
-Zayn z Kasią są w szpitalu.-powiedział po czym wybiegliśmy z pokoju.Zbiegliśmy po schodach,a z salonu wyszedł Niall,Liam i Doniya.
-Gdzie się pali?-zapytał Niall.
-Zayn z Kasią są w szpitalu.-powtórzył Harry.
-Jadę z wami!-krzyknął Liam z Niallem.Zapakowaliśmy się piątką do samochodu Harrego i pojechaliśmy na wyznaczony adres.Cała się trzęsłam.Wbiegliśmy do szpitala natknęliśmy się na lekarza,który właśnie wychodził z jakiej sali:
-Hola hola gdzie pędzicie?
-Przed chwilą dzwonili do nas,że są tu nasi przyjaciele.-wyjaśnił Harry.
-Imiona?
-Zayn i Kasia.-odpowiedziałam.
-A tak..przywieziono ich z wypadku.
-Co się stało?-zapytaliśmy wszyscy.
-Ktoś podobno popchnął tą dziewczyną i ona wpadła pod samochód którym jechał ten młodzieniec,jednak on wyszedł z tego auta i zadzwonił po karetkę,ale kiedy przyjechali on miał pełno cięć,jakby ktoś go chciał zabić..-wyjaśnił lekarz.Jak to?Przecież Zayn miał fanów,no miał anty fanów,ale żeby aż tak?Coś to jest podejrzane?Najpierw ja.Teraz Zayn?
-Jak to możliwe?-zapytał Niall.
-Zayn jest w stanie krytycznym,Kasia jest w dobrym może się niedługo obudzić,lecz ten młodzieniec..nie wiadomo..Nie wiem jak to możliwe.Czy on miał jakiś wrogów?Ostatnio go ktoś prześladował?-zapytał lekarz.
-Nie nic o tym nie wiemy.-odpowiedział Liam.
-Możemy wejść do nich?-zapytałam.
-Tak proszę.-wskazał salę i od razu do niej weszliśmy.Usiadłam przy łóżku Kasi płacząc.Jak to mogło się stać?
-To moja wina.-obwiniał się Liam.
-Liam nie mów tak.-przytuliła go Doniya.
-Ale,gdyby nie ta sytuacja nie byli by w takim stanie.-tłumaczył.
-W ogóle kto mógł go chcieć zabić?-zapytał Niall.Zaczął dzwonić mój telefon,więc wyszłam z sali.Niestety nie zdarzyłam go odebrać.Koło mnie przeszedł jakiś facet ok.28 lat.Wyglądał dość znajomo.Starałam się przypomnieć i już wiedziałam.

(oczami Darii)
Wyszłam z łazienki siadając koło Krzyśka.W domu było tak cicho jak nigdy.Żadnych kłótni,śmiechów.Podejrzanie to wyglądało.
-Wszystko dobrze?
-Tak.To pewnie po tej pizzy.
-Na pewno?-posmutniał.
-Ej co jest?Czemu jesteś smutny?
-Bo wiesz już minęły dwa miesiące od..-wtedy dotarło do mnie,że okres mi się spóźnia.W ciąży jestem!?Chwyciłam za telefon i chciałam dodzwonić się do Ewy,bo nie chciałam iść do ich pokoju by im nie przeszkadzać.Niestety nie odebrała,więc napisałam jej szybkiego SMS-a.
-A jak jesteś w ciąży?-wyrwał mnie Krzysiek.
-To mnie rodzice zabiją...
-Wezmę odpowiedzialność na siebie.
-Chciałam tak?-przytuliłam się do niego i rozpłakałam.
-I tak cie kocham.-pocałował mnie w głowę.W głowie miałam tysiące myśli
__________________________
no także tego lipa no ale cóż przynajmniej dodałam
 

 

(oczami Ewy)
Właśnie Kasia przypomniała mi o nieszczęsnej wczorajszej akcji. Momentalnie mi się przypomniała scena i mój strach.Po moich policzkach już lały się łzy. Harry przytulił mnie do siebie i wtedy rozpłakałam się bardziej.
-Powiedzieć im?-szepnął mój ukochany. Nie odpowiedziałam. Usiadłam spokojnie,szlochając. Wzięłam głęboki wdech.
-Chyba zostałam.. zgwałcona..-wydukałam,a ostatnie słowo powiedziałam szeptem.
-Co!?-krzyknęła Kasia z Niallem.
-Kto to zrobił?-dopytywał Niall.
-Nie wiemy.-odpowiedział Harry.-Ale go zabiję.
-Jesteśmy z tobą.-przytuliła mnie Kasia.
-Dziękuję.-ale to i tak mnie nie pocieszyło,przecież to zostaje rana na całe życie.Taki ból,nie dość że ja będę cierpieć to i Harry.

(oczami Darii)
Dochodziła już 21.Postanowiliśmy wrócić do domu. Weszliśmy do niego roześmiani. W salonie było słychać telewizor,a w kuchni jakieś rozmowy. Udaliśmy się do salonu w którym siedział Niall,Liam,Louis i Harry.
-Hej.-powiedzieliśmy.
-No cześć.-krzyknęli.
-Zdążyliście na kolacje.-zaśmiał się Niall.
-Długo jeszcze?-krzyknął Louis.
-Jak nie przestaniecie marudzić i marudzić to nie dostaniecie nic.-wychyliła się z jadalni Paulina.
-Gdzie Ewa?Kasia?Doniya?-zapytałam.
-W kuchni prócz Ewy.-odpowiedział Harry.
-W pokoju jest u siebie.-oznajmił Niall.
-Gotowe!-krzyknęła Doniya z jadalni.Jak się poderwali to tylko kurz po sobie zostawili. Harry nadal siedział na kanapie patrząc na telefon.
-Idziemy jeść?-zapytał Krzysiek.
-Zaraz przyjdę.-pocałował go w policzek,a on poszedł do jadali. Usiadłam koło Harrego.
-Co jest?
-A co ma być?
-Smutny jesteś?Nie jesteś przy Ewie?
-Chce pobyć sama...
-Harry i ty jej na to pozwoliłeś?
-Musiałem..
-Coś między wami nie tak?
-Nie.Tylko ta wczorajsza akcja..
-Właśnie co się dokładnie stało?-popatrzyłam na Harrego,który już płakał. Opowiedział mi wszystko. To co usłyszałam przeraziłam się. Ewa zgwałcona?To jakiś żart?Kto to mógł zrobić?Powiedziałam Harremu,by do niej poszedł i z nią był.Od razu posłuchał i poszedł do ich pokoju,a ja skierowałam się do jadalni,gdzie wszyscy jedli pizzę,którą zrobiły dziewczyny.Przy stole była bardzo miła atmosfera.Niestety musiała być zepsuta.Ktoś wszedł do domu trzaskając tak drzwi,że poczułam jakby miał się dom zawalić.

(oczami Kasi)
Ktoś wszedł do domu z wielkim hukiem.Domyśliłam się kto to był.Od razu wstałam od stołu i weszłam do holu,gdzie stał Zayn.Płakał cały czas.Wyglądał jakby chciał kogoś zabić.W oczach od razu pojawiły mi się łzy.
-Zayn..-szepnęłam.
-Nie mów do mnie!-pogroził palcem.
-Stary co jest?-spojrzał na niego Louis.
-Odchodzę!
-Co?!-usłyszałam wszystkich.
-Nie możesz.-powiedział Niall.
-Mogę,zabronisz mi?Nie dość,że straciłem przyjaciela to jeszcze dziewczynę.
-To nie jest jej wina.-wyjaśnił Liam.
-Nie chce was znać.Nie wiem jak ty siostra z nim możesz być.
-Zayn ja to zrozumiałam, nie to co ty.-odpowiedziała mu Doniya. Miała rację. Zayn zawsze wszystko bierze do serca i podchodzi zbyt pochopnie do pewnych spraw.
-Podjąłem decyzję. Odchodzę!
-Zwariowałeś!-krzyknął Lou.
-Nie zwariowałem,nie będę mieszkać pod jednym dachem z kimś kto jest z moją siostrą,a całuję moją dziewczynę.
-Ale to nie zbrodnia...- przeciągnął Niall.
-Dajcie mi spokój..ma dość.-kierował się w stronę schodów. Niestety zanim to zrobił wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. Na dworze było strasznie zimno i padał deszcz. Było mi wszystko jedno. Biegłam przed siebie. Kręciło mi się w głowie,czułam że zaraz upadnę. Po chwili poczułam pchnięcie,pisk i ciszę.


_______________________________________
Aloha !
przepraszam was że tak długo zwlekałam z dodaniem rozdziału ale niestety raz został "przypadkiem" usunięty z mojego laptopa a później ciężko było mi zdobyć motywacje do napisania go! Niestety wydaje mi się, że pierwsza wersja była lepsza lecz już jej nie odzyskam więc nie ma co płakać... wyszło jak wyszło. no to do napisania

Bajo ; **

xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
(oczami Ewy)
Usłyszałam jak ktoś coś zbił w kuchni. Przecież Niall wyszedł z Zaynem, Doniyą,Louisem i Pauliną na zakupy.Daria z Krzyśkiem poszli do kina i centrum,a Harry się kąpał.Czyli w domu została jeszcze Kasia i Liam oprócz mnie i Harrego. Zeszłam na dół kierują się do kuchni:
-Kto się rozbija?-weszłam do niej i ten widok mnie zaszokował.Aż się poślizgnęłam na rozlanym mleku i wywaliłam na podłogę z głośnym hukiem. Kasia z Liamem się całowali!?To był szok!
-Ewa!-prawie,że krzyknęła Kasia.-To nie to co myślisz.
-Ja nie myślę...mnie boli noga!-popatrzyłam na nią domagając się wyjaśnień.
-Co tu się dzieje?!-do kuchni wbiegł Harry podnosząc mnie.
-Proszę o wyjaśnienia?-spojrzałam na Liama trzymając się Harrego.
-To był wypadek.-wyjaśnił.
-Wypadek?No przepraszam całowanie zajętej dziewczyny to wypadek?
-Ewa proszę...-popatrzyła na mnie Kasia.
-Mogę wiedzieć co się stało?Czemu mleko jest rozlane?Czemu Ewa leżała?I jaki pocałunek?-zmieszany był Harry.
-To moja wina.-po policzkach Kasi spłynęły łzy.
-Liam?-popatrzyłam na niego.
-Moja wina!Ja ją pocałowałem,bo ją kocham!I przeze mnie to rozlane mleko...-wyjaśnił. W trakcie wypowiedzi Liama usłyszałam jak ktoś chyba wszedł do domu,ale nie przejęłam się tym. A chyba powinnam,bo odwróciłam głowę i za mną stał zapłakany Zayn.
-Zayn..-szepnęłam.
-Pocałowałeś ją?-zapytał przez zaciśnięte zęby.
-Zayn..przepraszam.-wyszeptał Liam.
-Przepraszasz,za co!-podszedł do niego.-Masz moją siostrę!-złapał go za koszulę.
-Zayn błagam.-spojrzała na niego Kasia.
-Jak mogłeś,byłeś moim przyjacielem i pocałowałeś moją dziewczynę.-szarpnął ją.
-Chłopaki przestańcie.-rozdzielił ich Harry.
-Nienawidzę cię.-wybiegł mulat z kuchni,a po chwili z domu bo usłyszałam trzaskanie drzwiami. Liam wyszedł z Harrym,a Kasia usiadła na podłodze w kuchni płacząc.Podeszłam do niej przytulając ją.
-Ewa uwierz mi ja tego nie chciałam,on sam..-wydukała.
-Wierzę ci,ale przyznaj nadal coś do niego masz?
-Chyba..-pokręciłam głową.
-Powiedziałaś,że jesteś pewna Zayna.
-Kłamałam.
-Co!?Żartujesz?
-Nie..-schowała głowę między kolana.
-Teraz się zastanów czy chcesz skrzywdzić Zayna,który robi wszystko dla ciebie,czy Liama który jest z siostrą Zayna i niby cię kocha..-wyszłam z kuchni kierując się w stronę mojego pokoju.

(oczami Darii)
Była już 12.Z Krzyśkiem wybraliśmy się do centrum Londynu na małe zakupy i do kina oraz obiad.Było mi z nim wspaniale z resztą jak zawsze.Po zakupach poszliśmy na obiad do chińskiej restauracji.
-Jak ci się podoba Londyn?
-Widziałem sklepy a nie Londyn.
-Ej.-kopnęłam go.
-Żartuję z tobą wszystko jest świetne.Mam nadzieję,że ty i Niall?
-Zakończony rozdział,wyjaśniliśmy sobie wszystko jesteśmy przyjaciółmi.
-Mam nadzieję.-przytulił mnie.
-Nie ufasz mi?-spojrzałam w jego oczy.
-Oczywiście,że ci ufam.-pocałował mnie w czoło.
-No ja myślę.
-No no ty myślisz.
-Głupi.-odepchnęłam go.
-Żartowałem chodź tu kochanie.-przytulił mnie całując.Zabraliśmy się za obiad,który podał po kilku minutach kelner.Po obiedzie ruszyliśmy do kina na komedie romantyczną.

(oczami Kasi)
To co się dziś stało?Nie mogłam w to uwierzyć.Siedziałam w naszym pokoju pod oknem i płakałam.Modliłam się,żeby Zayn przyszedł i mi wybaczył oraz Liamowi.Nie chcę ich poróżnić.Są przyjaciółmi.
Usłyszałam,że drzwi do pokoju się otworzyły.Przy mnie zjawił się Harry.
-Nie płacz,wyjaśnicie sobie całą trójką to.-usiadł koło mnie.
-Nie sądzę,przeze mnie Zayna i Liam się pokłócili..
-Ej..nie obwiniaj się.
-Ale Harry to prawda.
-A powiedzieli ci to?
-Nie..
-No więc właśnie.Więc głowa do góry i chodź do nas.-podał mi rękę,żebym wstała.Uśmiechnęłam się lekko i podałam mu dłoń.Ruszyliśmy oboje do salonu,gdzie była Ewa z Niallem. Przysiadłam się do nich patrząc na Ewę.Złapała mnie za rękę:
-Jestem z tobą.-rzuciłam jej się w ramiona płacząc.
-Nie beczeć,bo ja się popłaczę.-dołączył się do nas Niall.
-Ej bo udusicie moją dziewczynę.
-A właśnie?-oderwałam się od Ewy.-Co się wczoraj stało?-spojrzałam na nią,po czym na jej twarzy pojawił się smutek i zaczęły lać się łzy.
____________________

Nie było zbyt duże zadymy bo.... w sumie nie wiem czemu ale od następnego zacznie się dopiero ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›